RSS Amplifier

mkon’s Substack · Mar 24, 2026

PROfesjonalizacja imprez, w których startujemy

0
Sign in to vote or save

mkon · mkon’s Substack

Przy stadionie, w dzień startowy, takie słyszy się rozmowy:

- Niechże Pan se kucnie bratku, bo Pan zwiędnie Panie Dziadku.

- Cóż się dziwić Dyrektorku, stoję w strefie już „od wtorku”.

Tak parafrazując wiersz „Na straganie” J. Brzechwy, mógłbym podpisać zdjęcie na którym stoję razem z organizatorem Biegu na Piątkę w ramach Półmaratonu Warszawskiego, Markiem Troniną. Biegu, w którym startowało 7000 osób i gdzie było tylko jedno wejście do strefy z napisem „do 20 minut”. Piszę ten tekst również jako pokłosie dyskusji jaka się przetoczyła po mediach (w tym branżowych) o niedociągnięciach organizacji startu na BeMORE5k. Zachęcam do dyskusji i przede wszystkim ciekaw jestem głosu organizatorów biegów.

PROfesjonalizacja biegania, to dla mnie nie tylko fakt, że każdy na starcie ma strój z logotypami sponsorów (znam takich zawodników, że Ci sponsorzy nawet o tym nie wiedzą), buty karbonowe na nogach, super przepracowaną zimę w ciepłym czy opiekę dietetyka, trenera i psychologa sportowego. PROfesjonalizacja biegania, to też umożliwienie nam biegaczom, bezpiecznego i komfortowego sprawdzenia się na zawodach docelowych. A przede wszystkim takich, które mają i/lub chcą mieć rangę PRO, szybkich, rekordowych czy jak je tam zwać.

Jako „heavy user” zawodów, gdzie przebieg pierwszych 500-1000 metrów ma ogromne znaczenie jak potoczy się dalsza część rywalizacji, chciałbym opisać dwie imprezy jakże dalekie od siebie pod względem doświadczeń. Pierwsza z nich to maraton w Walencji. Zapisując się trafiłem do grupy, która miała oddzielną strefę całkowicie dla siebie. Swoje kibelki, wydzielone ogrodzeniem miejsce do rozgrzewki (dające tłumną, ale jednak swobodę w zrobieniu przebieżek). Tłok był wyłącznie na ustawieniu nas w kilkanaście rzędów przed samym startem. Oceniam się tam jako stojącego w rzędzie „nastym”, z koniecznością 3-7 sekundowego podejścia do linii startu, ale z masakrycznie szybko startującymi „z przodu”. Maraton ma to do siebie, że tutaj trudno mówić o przepaleniu pierwszych kilkuset metrów, choć pamiętam jednego z polskich zawodników, który nawet w takich okolicznościach przyrody (mówimy o starcie w 2024) dostał strzała z tyłu i leżał tam, gdzie ja spokojnie przesuwałem się do mety.

Inna impreza to Bieg Niepodległosci w Warszawie, w 2025r. Wejście do pierwszej strefy graniczyło z cudem. Oznaczona „PONIŻEJ 45 minut” gromadzi w sobie setki zawodników z zakresu od sub 30’ do 44:59. Starałem się wejść na 15’ przed startem i ściana. Po próbie przepychania się między zawodnikami zrezygnowałem. Zdecydowałem się na partyzantkę: wyszedłem przez płotek i wszedłem komuś na plecy przez z przodu, też przez płotek, korzystając z chwilowej nieuwagi ochroniarza. Paru osobom taki patent łatwo nie przyszedł. Paru cofnięto, paru starało się walczyć. Zdecydowana większość była zdziwiona, że nie można na legalu wejść do pierwszych rzędów

tutaj byla lina, nie taśma. No i więcej niż 2 wolontariuszy. No ale strefa startowa sub 20’ była jedna.

.Wiem, że to dwa różne biegi, mające inną rangę, ale dlaczego by nie skopiować jednak dobrych praktyk i w PROfesjonalizacji biegania nie pójść w ślad za działania benchmarkowymi. A może i krok dalej. Marcowy BEMORE5k miało strefę PRO i „plebsu” (sam się do niego zaliczam, mimo, że byłem zaproszonym gościem imprezy). Tylko cwaniakowanie i wejście „służbowo, na statetk”, a właściwie na MKON’a, umożliwiło mi staniecie tuż za biało czerowną taśmą. Potem jak zobaczyłem ilu zawodników nią przechodzi, przyznaję – też się tam przepchnąłem. A jeśli BEMORE5K chce być BEMORE PRO 5K, to powinno w zgłoszeniu zrobić przedział czasowy sub 16.30’ sub 18 i sub 19 i kolejne. Patrząc na najszybszych zawodników, to potencjalnie tylko 3 pary wolontariuszy i 3 linki/szarfy cokolwiek co fizycznie oddziela stojących od siebie. Wiem, wiem, w zgłoszeniu można nakłamać. Ale wystarczy poprosić o link weryfikujący i randomowo (HALOOOO JESTEŚMY W TRAKCIE REWOLUCJI AI) sprawdzać realność podawanych wyników i myślę, że sprawa by się rozwiązała.

Bo oczywiście w świecie IDEALNYM każdy org mający możliwość zorganizowałby to tak jak zawody o randze MP na 5km w Gostyniu, gdzie grupy wiekowe i wynikowe startowaly właściwie przez całe popołudnie. Ale to ewenement.

Pewnie orgowie zaraz zarzucą mi koszty związane z drukowaniem innych kolorów numerów (bo jak inaczej wejść do strefy), lub koniecznością zaznaczania tego jakoś, ALE np. ja jestem w stanie zapłacić więcej za start, jeśli coś takiego zagwarantuje mi, ze jedynym rodzajem stresu jaki będę miał, to kiedy przyjdzie bomba. A nie „czy wejdę do strefy”, albo „ czy ktoś na mnie nie wpadnie”. Bo to tak jakbym płacił za komfort przy wchodzeniu do samolotu wykupując FAST TRACK (chociaż zawsze tego żałuję, jak okazuje się, że będziemy jechać autobusem)

Jednak jeśli mamy na celu PROFESJONALIZACJĘ startów, a co za tym idzie podwyższanie poziomu, to jest pole do zagospodarowania. Zapraszam do dyskusji w temacie. Ciekaw jestem Państwa opinii.

For the record (czyli dwa słowa o ostatnich startach)

1. Mój start w BEMORE5K, pomimo wygranej w kategorii wiekowej, do zapomnienia. Pierwszy km w 2:58 ustawił cały wyścig. I mimo, ze trasa petarda, to od 3km klasyczny Bułgar Stojanow, który skończył się dramatycznym zgonem i pokotem na mecie. Czas gorszy niż ten na półmetku w Poznaniu. To była moja ostatnia próba rumakowania przed ME. Znaczy wyłączyłem już opcję: „zobaczę do którego km dobiegnę”. Bo tak jak Poznań pozostawił ślad w głowie, ale jednak motywacyjny, tak Bemowo, pozostawiło wstyd.

fotka podpisana, więc dodam tylko, ze artystycznie wymiata. Odwrotnie niż kolega zawodnik :)

2. Stąd też plan na za tydzień – czyli 5km przy Półmaratonie Warszawskim był taki, żeby pilnować pierwszego km. Tak, żeby nie był szybciej niż 3:10/km. Wprawdzie kolega trener zalecił 3:08, ale wolałem mieć zapas bezpieczeństwa. I chyba z tym przeszarżowałem, bo było 3:12 na znaczniku. Potem sukcesywnie przyspieszałem o podbieg pod most świętokrzyski (w obie strony) skutecznie pozwolil zostawić grupkę z którą biegłem i solo dobiec do mety, mocno przyciskając ostatni km. 15:41 wybitnym wynikiem nie jest, ale widzę, że poznańska i bemowska wpadka, to nie kwestia braku wytrenowania, a wyłącznie błędów taktycznych zwanych „puszczeniem nogi”.

to był dobry bieg

O tej taktyce jeszcze kiedyś napiszę, bo mamy z trenerem Kowalskim niezłe rozkminy przed ME, które już w tę niedzielę. Na razie tabele/wyniki/rankimg pokazują, że jestem na 8 miejscu zawodników w M50. Będąc 4 rocznikiem kategorii bycie w pierwszej 5 uznam za sukces. A jak jeszcze dodatkowo uda się pobiec coś lepiej niż 15:41 to będzie to sukces podwojny!

No posts

Read the original on mkon.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.