RSS Amplifier

Butologia · Jun 7, 2026

Fenomen Adizero Evo SL

0
Sign in to vote or save

This page did not load. You can still read it on the original site — the toolbar below keeps your place in the directory.

A może tylko zwykły tani chwyt od adidasa?

Jeśli jakkolwiek ma się styczność z bieganiem, to nie wiem czy jest w ogóle sposobność, aby nie zauważyć modelu Adizero Evo SL od adidasa. Przez ostatnie ~1,5 roku jest to jeden z czołowych modeli do biegania, który przewija się w przeróżnych kampaniach reklamowych, choć przede wszystkim na nogach osób biegających. Co stoi za ich sukcesem?

adidas nie był pierwszą marką, która użyła pianki amortyzującej z modelu startowego w bucie treningowym. Już w 2018 Nike wypuścił model Pegasus Turbo z podeszwą z pianki ZoomX bez dodatków w postaci płytki jak w Vaporfly’ach, (choć nie miały one tej wysokości podeszwy, którą widzi się teraz w „standardzie”) później wypuścił „poduszkowce” ZoomX Invincible, które doczekały się trzech odsłon (tutaj ZoomX nie był w formie zapewniającą dynamikę, a nastawiony na komfort). W 2020 mieliśmy od Saucony model Endorphin Speed - swoisty pierwowzór super-treningówki, gdzie marka zrobiła całą podeszwę z pianki PEBA, która dla poprawy stabilności miała zastosowaną nylonową płytkę na wzór karbonowych. Model ten stał się swoistym złotym standardem w segmencie buta „do wszystkiego”. Co później? Asics pod koniec 2022 roku wypuścił model Superblast - but z maksymalną amortyzacją (45,5/37,5mm), pianka FF Turbo wsparta od spodu pianką FF Blast+, bez żadnej płytki. Świetnie przyjęty przez biegaczy, lecz miał jedno „ale”. Cena katalogowa na poziomie 220€, czyli to już pułap, że nie każdy ma ochotę tyle wydawać na biegówki.

Co na przestrzeni wspomnianych lat oferował adidas? Były ich topowe startówki Adizero Adios Pro, seria Takumi Sen przeszła metamorfozę i zyskała podeszwę w pełni z pianki LightstrikePro plus pręty stabilizujące z tworzywa, seria Boston poszła z duchem czasu, gdzie podeszwa w nich poszła w górę łącząc piankę LightstrikePro i klasyczną Lightstrike. Niemniej słychać były głosy, że fajnie jakby adidas w jakimś modelu dał piankę LightstrikePro bez żadnego wsparcia prętami - ale były obawy o stabilność.

Czemu robię taki (przydługi) wstęp? Aby dać obraz tego jak wyglądał rynek przed premierą Evo SL, gdzie adidasowi udało się połączyć kilka elementów, które zadecydowały o sukcesie. Poniższa lista jest bez hierarchii ważności.

  • design - przy Evo SL, szczególnie ich pierwszej biało-czarnej kolorystyce czuć odwołanie do pierwszego „hiper-buta” adidasa Adizero Adios Pro Evo, gdzie w żadnym wypadku nie jest to przytykiem - pójście drogą swoistych przeskalowanych pasków z boku buta wygląda dobrze.

  • podeszwa w pełni z pianki LightstrikePro znanej z modeli startowych - zero łączenia z klasyczną Lightstrike czy wstawek z innych pianek, żadnych płytek w środku (poza małym elementem usztywniającym mocowanym w środkowej części od góry). Swoisty monolit jest zapewne też tańszy w produkcji, niż zabawa w klejenie dwóch elementów i wkładania między nie płytki.

  • cholewka którą określiłbym mianem „good enough”. Ona nie jest jakaś super - jest po prostu wystarczająca, gdzie nie ma tutaj elementów, które mógłby nam nadmiernie podbijać koszta.

  • cena - 150€ za buta bazującego w pełni na piance znanej z butów startowych? Tego wcześniej nie grano, a przez co było łatwiej zachęcić klienta do zakupu/sprawdzenia tego buta.

Mogę się powtórzyć z tym co pisałem w zeszłym tygodniu o super-butach - to suma elementów składa się na sukces, a nie jeden jakiś konkretny. Niemniej to jak został przyjęty ten model, jak zaczął wykraczać poza bieganie, gdzie ludzie także zaczęli nosić je na codzień - konkurencja mogła adidasowi tylko pozazdrościć. Dało to także impuls innym markom w kwestii tego, co chcą klienci - bo Evo SL stały się swoistym nowym standardem, do którego zaczęto się odnosić. Choćby Saucony na początku roku wypuściło model Endorphin Azura - czyli „bezpłytkowiec” na podeszwie z pianki PEBA, który ma być odpowiedzią marki na Evo SL.

Oczywiście Evo SL nie są jakimś cudownym butem - to że zaskoczyło tutaj ileś elementów na różnych płaszczyznach, nie oznacza że nie ma wad. Wspomniana cholewka - jest OK, choć części osób leży na stopie dość przeciętnie plus jej trwałość także potrafi nie grzeszyć. Niemniej podstawowa kwestia która sprawia ludziom problem - stabilność. W tym wypadku jest to cena wysokiej miękkiej podeszwy, która nie jest usztywniona - co dla osób, których forma/ciało posiada jakieś niedociągnięcia, to są one tutaj uwypuklane. Także ten model trochę wpadł w pułapkę popularności - Evo SL wyszły spod linii Adizero, czyli serii adidasa ukierunkowanej na starty, czyli można powiedzieć że z myślą o biegaczach mających już jakieś doświadczenie. W momencie gdy przypisano im łatkę „najlepszy uniwersalny model” to siłą rzeczy mogą po nie sięgać osoby, dla których nie będzie to najlepszy wybór.

Można się zapytać - i co dalej? adidas nie próżnuje i serwuje szereg różnych wariantów tego modelu. Od wersji biegowych jak Woven (lekko zmieniony materiał na cholewce który ma lepiej leżeć i być trwalszy), EXO (dodatkowe wsparcie poprzez dodany „szkielet” na cholewce), ATR (wersja na lekki teren/gorszą pogodę), a także niedawno wyszły Terrex Agravic SL, czyli można powiedzieć że odpowiednik Evo SL na trail. Mało? Mamy wersje lifestyle’owe gdzie powstały hybrydy z cholewkami dawnych modeli na podeszwie Evo SL, była zapowiedź wersji ZIP z zamkiem zamiast sznurówek plus powstaje coraz więcej kolaboracji.

Pojawiły się już także przecieki następcy, gdzie fani zastanawiają się - czy adidas przypadkiem nie uczyni tego modelu bardziej „dostępnym” idąc w stronę większej stabilności co często odbija się kosztem dynamiki buta. Pożyjemy, zobaczmy.

Osobiście bardzo polubiłem się z tym modelem do tego stopnia, że zakupiłem więcej jak jedną parę (nie zdarza się to często). Fakt jak dobrze mi się one sprawują wygrał nad ciekawością sprawdzenia czegoś nowego (albo inaczej - chęć biegania w czymś innym została odwleczona w czasie). Zresztą - Evo SL wyparł w mojej rotacji inny model treningowy od adidasa - Boston. Mam świadomość, że w Evo SL trochę brak tej sztywności na wyższych intensywnościach którą oferują Bostony, ale komfort, sprężystość od podeszwy z pianki LightstrikePro wygrywa w moich preferencjach.

Jestem ciekaw, jak dalej adidas będzie rozwijał ten model - bo jak wiadomo, konkurencja nie śpi, a klient lubi jak zaskakuje się go czymś nowym.

Subscribe now

Read on butologia.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.