RSS Amplifier

Sonne · Sep 8, 2025

Słoneczne wieści #11

0
Sign in to vote or save

Mira "Sonne" Morawska · Sonne

Cześć, słońca! To już koniec wakacji… Przejmuję się tym tak, jakbym wciąż chodziła do szkoły, choć przecież takie atrakcje mam już dawno za sobą. Być może czuję się tak dlatego, że akurat kończę urlop? Tak czy siak, to dobry moment na nowy wpis. Zanim jednak zaproszę Was do lektury, krótkie słowo wyjaśnienia: zwykle swoje teksty przygotowuję z dużym wyprzedzeniem, ale ten w całości powstał dopiero dzień przed wysłaniem - dlatego wybaczcie, jeśli wyłapiecie jakieś językowe babole! No, to skoro już się wytłumaczyłam - nie przedłużam i zapraszam! 🌞

…bo ciągle nie zaczęłam rysować czwartego rozdziału!

I przyznaję się do tego z niemałym wstydem. Niemniej, to też nie tak, że od skończenia trzeciego rozdziału byłam zupełnie nieproduktywna w temacie komiksu. Choć zdecydowanie mniej, niż bym sobie życzyła. Ale usiadłam do scenariusza - pierwotnie z zamiarem uporządkowania i poprawienia tylko czwartego rozdziału, ale natchniona ruszyłam również rozdziały V i VI. Trochę poprzenosiłam dialogów z jednego do drugiego, wyrzuciłam jakieś sceny, przekształciłam i dopisałam nowe, które lepiej się przysłużą opowieści, a jedną przeniosłam nawet do następnego tomu. I tym sposobem zamiast trzech rozdziałów potrzebnych do ukończenia pierwszego tomu, zostały mi tylko dwa! Bardzo długie co prawda, ale jakoś tak głowa lżejsza. Teraz tylko zabrać się za rysowanie…

Czas leci niezwykle szybko, a GTK tuż za rogiem! Za niespełna tydzień (12-14.09.2025) ponownie będziemy miały stoisko Biura Podróży do Fantastycznych Światów w składzie: Emi de Clam, Karolina Żuk-Wieczorkiewicz, Paulina Matyńka i ja! Gościnnie dołącza do nas Marta Kirin, króta wzbogaci ofertę o klimaty science fiction. Do kupienia będą oczywiście nasze książki/komiksy. Ja dorzucam się jak zwykle z “Komornikiem dusz” (papierowy prolog “Moret” mam jeszcze tylko w 4 sztukach, więc zatrzymam je na mniejsze wydarzenia/stoiska) oraz - trochę nietypowo jak na tego typu wydarzenie - z moimi linorytami (mogliście je zobaczyć w poprzednich wieściach). Mnie osobiście będziecie mogli spotkać na miejscu przez całą sobotę i prawdopodobnie w końcówce niedzieli.

Zapraszamy więc 12-14.09.2025 do Europejskiego Centrum Solidarności, na stoisko nr 46 - tradycyjnie pod schodami ;)

Zajęło mi to niemal równe 2 lata - pierwszy rysunek wykonałam 13.08.2023, a ostatni 11.08.2025. To dość długo, ale i tak ten szkicownik zapełniłam znacznie szybciej niż poprzedni, więc jestem z siebie dumna.

Szkicownik to dla mnie przestrzeń zarówno na niezobowiązującą, czystą radość z tworzenia tego, co jest dla mnie komfortowe (dlatego najwięcej można w nim znaleźć portretów moich postaci), jak i na naukę, ćwiczenie, przypomnienie sobie jak się w ogóle rysuje. Nie zapełniam go regularnie, tylko jak najdzie mnie ochota/potrzeba. Pomogło mi to parę lat temu przypomnieć sobie, że tworzenie to jest przyjemność. I w nowym szkicowniku zamierzam tę “zasadę” kontynuować. Ale póki co, zanim wypełnię nowy kolejnymi bazgrołami, podzielę się tutaj paroma z poprzedniego:

Pani Generał już nieraz pojawiała się w moich wpisach, a jeszcze częściej można ją spotkać w moich szkicownikach - również na etapach jej życia, gdy jeszcze daleko jej było do generalskiego tytułu.
A tu zestawienie postaci, które odegrały ogromną rolę w historii Emupleh - świata, w którym rozgrywa się akcja "Moret" - ale nie pojawią się w komiksie osobiście (bo to daleka historia). Aczkolwiek dwie z nich na pewno zostaną w dalszych tomach wspomniane ;) Bez zagłębiania się w lore, chciałam się po prostu podzielić rysunkami. Czy mam "ulubiony kąt" podczas rysowania twarzy? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie...
Żeby nie być gołosłowną - czasem robię 5-10-minutowe szkice zwierząt ze zdjęć, szczególnie jeśli akurat jakiegoś potrzebuję do komiksu. Tak było z kotem i krówkami w rozdziale drugim, czy z końmi w trzecim. Swoją drogą, konie są niesamowicie wdzięczne do rysowania!

Z pewnością te i prawdopodobnie parę innych bazgrołków ze szkicownika będę w najbliższym czasie wrzucać na moje socjale, szczególnie Instagrama, więc zachęcam, by tam też zaglądać!

A propos socjali, mimo mojej sporej awersji do ich używania (a może bardziej nieumiejętności?), postanowiłam, że spróbuję na nich publikować z jakąś względną regularnością. Czy to się uda, czy jednak skończy jak zwykle - przekonamy się… ale jednym z wyników tej decyzji jest założenie nowego konta na instagramie, co ma służyć oddzieleniu mojej twórczości artystycznej od prywaty. Oczywiście jedno z drugim czasem się w jakimś stopniu zazębia (a końcówka dzisiejszego wpisu chyba jest tego pewnym przykładem), ale jednak uznałam, że tak będzie “profesjonalniej”. Muszę też w końcu ruszyć konto na Bluesky i reanimować Facebooka. Ech, gdyby tak tylko dało się dzielić swoją twórczością w jakiś inny sposób…!

Swoją drogą, być może kiedyś o tym wspomniałam, ale często męczy mnie social-mediowa wizualna unifikacja. Wszystkie profile wyglądają tak samo, nie ma praktycznie żadnych możliwości customizacji tego “swojego” kawałka internetu (poza zdjęciem profilowym i ewentualnym zdjęciem w tle), a to jest coś, co mnie kiedyś urzekło w blogach1 i osobistych stronach internetowych. I nie ukrywam, że czasami jak widzę, że artyści (mówię tu głównie o tych konwentowych) nie mają własnej strony (albo chociaż tego Linktree!) poza np. instagramem, to ogarnia mnie lekki smutek…

…dlatego ja mam kilka stron! Oprócz oczywiście tej autorskiej, stworzyłam też takie poświęcone moim konkretnym komiksom: na chwilę obecną “Bazylice” i “Moret” (ta druga powstała dosłownie kilka dni temu), dla “Komornika dusz” jest w budowie, a dla “House of Uglie presents” - w planach. To są prościutkie stronki, które mają przekazywać najbardziej podstawowe informacje o danych tytułach, ale ja zawsze mam frajdę z ich robienia, bo mogę dopasować szatę graficzną do klimatu komiksu. A przy okazji rozładowuję moją główną stronę z nadmiaru elementów, które mogłyby ją spowalniać. Dlatego polecam mocno wszystkim artystom (i nie tylko), by mieć taką swoją internetową przestrzeń poza socjalami i prezentować swoją twórczość (lub cokolwiek innego) na własnych zasadach!

W tej części chciałam zdać dość obfitą relację z moich urlopowych wojaży (szczególnie z dwóch muzeów, w których zrobiłam nieprzyzwoitą wręcz ilość zdjęć), bo lubię się dzielić nie tylko sztuką, którą sama tworzę, ale również tą, którą oglądam i która mnie inspiruje. Problem w tym, że ten wpis już ma sporo obrazów i większa ich ilość mogłaby sprawić, że nie wyświetlałby się dobrze w Waszych skrzynkach mailowych… Dlatego prawdopodobnie przeniosę planowaną relację do następnych wieści. Ale jest coś, czym

MUSZĘ

się pochwalić już teraz. A mianowicie: byłam w berlińskim Rammstein Store!

Jako fanka Rammsteina od już prawie 21 lat, bawiłam się wyśmienicie, choć był spory tłum (w samej kolejcie do sklepu stałam półtorej godziny) i przez to nie udało mi się zobaczyć wszystkich produktów, które chciałam. Ale i tak najważniejsza była dla mnie część wystawowa, prezentująca stroje i akcesoria koncertowe. Rammstein jest znany z intensywnej oprawy wizualnej, ze szczególnym uwzględnieniem efektów pirotechnicznych. A akurat tego dnia poszerzyli wystawę o prezentowane na zewnątrz budynku duże elementy - jak choćby reflektory, armatka czy kocioł, w którym wokalista “gotuje” klawiszowca (mój ulubiony motyw koncertowy w ich wykonaniu) - więc frajdę miałam, mimo zmęczenia, ogromną. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę!

Dzisiejszy wpis mógłby być dłuższy, ale czas mnie trochę goni. To, co najważniejsze, zostało przekazane! Tradycyjnie dziękuję za uwagę, pozdrawiam słonecznie i do zobaczenia wkrótce - do następnego wpisu… a może trochę szybciej, na GTK? 😉

1

Ktoś pamięta blogi na Onecie albo Mylogu? Ten drugi dawał większe możliwości dzięki szablonom HTML (sama nawet co-nieco wtedy ogarniałam i co chwilę zmieniałam wygląd swoich blogów), ale pierwszy, mimo że wizualnie bardziej toporny, był prosty w obsłudze i też dawał fajne możliwości dostosowania szaty graficznej do swoich potrzeb. Chyba dlatego lubię Substacka - co prawda jest pod tym względem bardziej ograniczony niż Onet, ale jednocześnie bardziej zaawansowany od innych platform social-mediowych.

Read the original on sonneart.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.