Najlepsze doświadczenie treningowe tego wyjazdu? Dla mnie to „6 sekundowa” wpadka. Gdzie nie dowiozłem treningu, mijając się z założeniami o 6 sekund właśnie. Ktoś może zpaytać: „ale jak to?” A co z sesjami, gdzie poprzeczka była zawieszona prawie na wysokości zawodów, a po treningu sam sobie biłeś brawo? A co z tymi tygodniami, kiedy w piątek, leżąc na stole u masażysty mówiłem mu: „Mitchel, today 50% power. Very please!” 😉
Nie, ta najlepsza to trening, który udowodnił mi, że jeśli nie będę czujny, jeśli zaniedbam podejście, to mój garmin (a właściwie tempo, które zegarek pokazuje) sponiewiera mnie jak szmatę. I pokaże mi moje miejsce w szeregu.
Ale najpierw chciałbym cofnąć się do 2025r. Pracując w projekcie sMentoringowym z zawodniczką klasy światowej, mierzyłem się z nieudanymi dla niej zawodami. Kilka trudnych pytań, jakie zadałem jako „wyrzut sumienia”, uświadomiło jej, że mimo kilkudziesięciu lat doświadczeń (uwaga cytat): „zachowałam się na tych zawodach jak młodzik”. Tak to prawda. W jej starcie było wszystko, co jest odwrotnością 100% focusu. Było gapiostwo, liczenie na łut szczęścia, była też przede wszystkim rutyna. Ta negatywna, która np. w mojej szkoleniowej branży, często określana jest „prowadzeniem szkolenia na autopilocie”. I jak się okazało w kolejnych startach, źródłem sukcesów nie była kwestia formy, a właśnie przypomnienia sobie pozytywnych rutyn, samomotywacji, nastawienia i focusu właśnie. Swoją drogą mając tyle lat (wiek i doświadczenie) co padawanka, zachować się jak młodzik – to dopiero wyzwanie.
Dokładnie tego samego doświadczyłem, podczas treningu 5x1km zaplanowanego w ostatnim tygodniu pobytu w MG. Ten, podsumowywał mój 5 tygodniowy pobyt z dość specyficznym wyzwaniem jakie wyznaczył mi trener, a mianowicie 21 dniowym okresem z 3 akcentami, co dwa dni. Co najmniej 2 z tych treningów to były treningi w prędkościach okołostartowych. Zadania, do których szykowałem się jak do zawodów (o czym pisałem w poprzednim wpisie).
Ale akurat do tego akcentu, podszedłem dokładnie jak moja padawanka. W zeszły wtorek wykonałem go zgodnie z planem, więc nie bałem się go. Nie bałem się, co akurat w tym wypadku oznaczało nie podszedłem do niego zbyt rutynowo. Efekt? Na każdym z odcinków nie potrafiłem się wbić na prędkości zadane przez trenera. No dobra, jeden odcinek pobiegłem zgodnie z zaleceniami. Ale sumarycznie zrobiłem dług tempowy w postaci 6 sekund, sumarycznie, na wszystkich 5 odcinkach.
I chciałbym żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja nie piszę tego, żeby się żalić, lub dlatego, że mam jakiś gigantyczny wyrzut sumienia. Dla mnie, starego dziada, po 19 latach uprawiania sportu, dostałem tylko kolejny dowód, że albo podejście „grubo (czytaj PRO), albo wcale”.
I nie chodzi mi o te 6 sekund (na 4 odcinkach z 5 to mały „dług”), ale raczej o poczucie, że próbowałem się „prześlizgnąć” i trening pokazał mi to, że samo się nie zrobi.
Jest to mega edukacyjne doświadczenie. Dokładnie takie samo jak doświadczenie padawanki. Pokazuje mi, że są zadania treningowe, które nie zrobią się automatycznie. A to, że już raz je zrobiłem/zrobiłaś, może być dużym handicup, ale może też być nomen omen kotwicą. A poziom ich trudności naprawdę wymaga utrzymania PRO podejścia. I chyba to, że to podejście zaniedbałem jest powodem mojego największego rozczarowania i żalu. Nie ma dla mnie znaczenia pozytywny feedback trenera, cała ta robota jaką zrobiłem w tych 3 tygodniach. Zaniedbałem focus, i dostałem „w ryj”.
Jakie są świadectwa mojego zaniedbania? Przede wszystkim mentalne. Tutaj myślą-killerem było: poprzedni trening zrobiłem, więc ten też zrobię. Na luzie. Inne, już bardziej „rzeczowe” potencjalne źródła, które wpłynęły na te 6 sekund górki:
1. 60’ spotkanie online na siedząco, tuż przed treningiem. Poprzednio nie miałem żadnej pracy przed treningiem. Samo zgodzenie się na to spotkanie, jakkolwiek nienegocjowalne, powinno uruchomić w mojej głowie następujący protokół: nie wychodzisz od razu, ale najpierw robisz sesję rozciągania zginaczy bioder. Nie zrobiłem, bo utrwaliłem sobie w głowie, że TO 5x1km to ostatnio zrobiłem, więc luz. Dobrze się tylko zrozummy. Dzisiaj nie miałem możliwości niezrealizować zadania pracowego (sport to moje hobby, praca w HoS to moje źródło utrzymania). Ale powinienem LEPIEJ wpisać trening w harmonogram dnia. Tym bardziej, że po treningu, kolejne spotkanie było dopiero za 3h.
2. Niezadbanie o rozciąganie poprzedniego dnia. Mimo, że zmusiłem się do zrobienia wieczornej jogi, to powinienem jeszcze mocno porozciągać czworogłowe. Zmęczenie ilością kilometrów kumuluje mi się właśnie w tym miejscu, więc tym bardziej przed „zacnym” akcentem powinienem o nie zadbać. Nie zadbałem bo… w poprzednim tygodniu zrobiłem taki trening, więc luz.
3. Niewystarczające śniadanie. Mój protokół przedstartowy to 100g ryżu z bananem. Przed tym treningiem… zjadłem resztkę ryżu z poprzedniego dnia i dodatkowo zjadłem go za wcześnie. Wychodząc, powinienem zjeść żel Carbo Gel 2:1, ale nie zjadłem bo… w poprzednim tygodniu ten trening… już wiecie dalej.
4. Nasłonecznienie. Poprzedniego dnia plażowałem. Był to dzień bez treningu i jeden z niewielu słonecznych w trakcie tego pobytu. Pozwoliłem sobie skorzystać. I kompletnie zapomniałem jednym z największych juniorskich doświadczeń w tym temacie. I mówię o czasach rzeczywiście juniorskich. Jednym z moich najgorszych startów, z było 1500m na stadionie SKRA w Wwie, gdzie start był zaplanowany na 14, a my przyjechaliśmy tam już o 10. A tuż obok było odkryty basen… z którego skrzętnie skorzystaliśmy. Jak łatwo się Państwo domyślacie, 2-3h ekspozycja na słońce, nie podziałała pozytywnie.
Teraz jak to piszę, sam widzę ile takich „kłód” samo podłożyłem. Oczywiście nie twierdzę, że jakbym miał za sobą taki sam focus jak na poprzednim treningu, to poszedłby on godnie z planem. Może po prostu te 3 tygodnie dały mi już mocno w kość. I czas na odpoczynek. Ale to, że nie poszło, na 100% ma jedno ze swoich źródeł w tym co napisałem powyżej.
Lekcję odrabiam. Czuję się z tą wpadką WYŚMIENICIE. Jak „stara” zawodniczka, która zachowała się jak młodziczka 😉
No posts

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.