RSS Amplifier

LadneDobre’s Newsletter · Aug 13, 2026

Już nie musisz.

0
Sign in to vote or save

LadneDobre · LadneDobre’s Newsletter

Disclaimer 1:
/Ten tekst powstawał podczas małej ceremonii wsłuchania się w siebie i emocje. Umajonej owocami, zapachami, kolorami i muzyką Jeśli masz ochotę słuchać tego co ja, tutaj playlista./

Disclaimer 2:
/Ten tekst należy do kategorii WNĘTRZE (nie mylić z wnętrzami), czyli. Tutaj jest o luźnych przemyśleniach i rozterkach duszy./

Lato się kończy. Słońce zagląda do nas na coraz krótsze wizyty, ma inne miejsca które odwiedza. Zostawia po sobie chłód i ciemność.

A ja tu zostałam.

Ciepło to już tylko wspomnienie minionych miesięcy. Jasno już nie jest. Znów trzeba wchodzić w dzień w stanie pełnego udawania że to jest normalne. Chciane, oczekiwane. A jest?

Wstajesz, bo życie wymaga, ale to jakiś teatr. Przecież świat śpi, jest ciemno. Drzewa porzuciły złudzenia. One wiedzą jak wyjść z tej sytuacji z godnością. Słońce się odwróciło? Dobrze, one w takim razie pierdolą to, kończą udawać że fotosynteza ma sens, nie bawią się w złudzenie produktywności i dupogodziny.

“Wracam kiedy sytuacja się poprawi” i fajrant. Wrócą jak słońce wróci, o byle ochłapy jasności nie będą się poniżać. To jest godność. Szacunek do siebie, do pewnych standardów. Nie godzenie się na bylejakość.

Jesień? To jest przeciwieństwo angielskiego wyjścia. To jest wyjście z hukiem, z przytupem.

JESZCZE ZA MNĄ ZATĘSKNISZ.

Oglądaj te wszystkie odcienie złota, miedzi, mosiądzu, brązy, czerwienie i marsale. Zachwycaj się. Zaraz się skończy i zatęsknisz.

Ta godność, arystokratyczna wyniosłość natury. Coś pięknego.

Tylko te iglaki zostają. Takie w tle, zawsze dla nas. Można na nich polegać.

W najciemniejszy, najzimniejszy dzień w roku są gotowe oddać swoje życie za chwilę mojej radości. Takie wierne, oddane, będące zawsze obok, zawsze w tle. Nie ma spektakularnego WYCHODZĘ. Cichutko, w mieszkaniach, igła po igle odchodzą. Pewnie gdyby mogły, jeszcze by przeprosiły że tak nieładnie kruszą i posprzątały po sobie.

Selflessness. “słowo to składa się z zaimka self (ja, siebie) oraz przyrostka -less (oznaczającego brak czegoś, czyli „bez”). Oznacza dosłownie „bez-siebie”

Bezinteresowność, altruizm, ofiarność.

Dla niektórych ideał miłości. Ideał matki, ideał kobiety. Wzór dobroci.
Dla kogo? Komu to służy?
Bo chyba nie iglakom.

To nie tak że tego nie zauważałam, nie rozumiałam. Widziałam nie do końca szczere intencje, czułam zranienie. Ale pozwalałam.

Godziłam się na takie traktowanie, bo nie chciałam zostać sama, pominięta, opuszczona.

Po każdej dziwnej interakcji, tuż obok poczucia “to nie było miłe” pojawiało się pytanie: “Czy coś zrobiłam źle?”

Może nie powinnam była tyle gadać? Może faktycznie nikogo nie obchodzi moje xyz (wstaw cokolwiek). Mają przecież prawo nie chcieć o tym słuchać. Przecież nie muszą reagować na każdą moją wiadomość.

Aż w końcu mnie olśniło.

Bałam się odrzucenia i bycia nielubianą, dlatego zagryzałam zęby i pozwalałam. Pozwalałam im się odrzucać i traktować jak ktoś, kogo nie lubią.

Z lęku przed samotnością weszłam do stada, w którym latami czułam się samotna.

I latami zastanawiałam się: co ze mną nie tak?

Moje żarty nie takie zabawne jak innych. Moje pomysły jakieś takie z kosmosu. Polecajki? Dzięki, ale nie. Wyjścia na śniadanie, wyjazdy na wakacje? Jakoś tak wyszło że już wcześniej ustaliliśmy, jak Ciebie nie było. Ale następnym razem coś ogarniemy.


Panie Areczku, quality time jest dla zarządu. Dla pana aktywności proponowane
w grupie ogólnej.

Cold Little Heart, Michael Kiwanuka

I w końcu patrzę w ciemność.
W ten lęk, zaglądam mu prosto w oczy. I wiesz co się okazuje?

Najgorsze już za mną. Nieprzyjemne już się wydarzyło. Działo się z każdym dziabnięciem. Za każdym razem kiedy brałam na siebie te małe, nieprzyjemne interakcje. Te regularne mikroodrzucenia.

To takie momenty, kiedy ze strachu przed tym, na co bałam się spojrzeć, zostawiałam siebie. Pozwalałam innym się ranić. Zamiast stanąć po swojej stronie, była samotność.

Podwójna.

Z jednej strony samotność bycia niechcianą w stadzie. Z drugiej kiedy sama siebie zostawiałam w tych sytuacjach. Kazałam sobie do nich wracać z nadzieją że może tym razem mnie zachcą. A jak znów nie chcieli, zamiast utulić, ojojać, zastanawiałam się co tym razem jest ze mną nie tak. Jak zimna, wymagająca nauczycielka.

Straszne.

Keep the streets empty for me, Fever Ray

Notatnik.
Czego się boję?
Samotności. Bycia nielubianą. Odrzuconą.

Co jest przeciwieństwem strachu?

Odwaga.
Odwaga bycia nielubianą. Odwaga bycia odrzuconą.

Czy stać mnie na to?
Czy jestem na to gotowa, żeby pokonać ten strach?

No tak.

I nagle pojawia się olśnienie. Już nie muszę.

Ramiona puszczają. Pojawia się spokój. Ziewam głęboko. Ulga.

Season Song, Blue States

Natalia
ladnedobre

No posts

Read the original on ladnedobre.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.