Nie, nie będę w tym artykule pokazywać, co ja bym zrobiła lepiej. Tak nie działam. Chcę raczej wyciągnąć z tej sytuacji uniwersalne lekcje dla liderów, marek i ekspertów, którzy coraz częściej korzystają z AI w komunikacji.
Zapewne widziałaś_eś w ostatnich dniach w Polsce lawinę postów i komentarzy odnoszących się do afery związanej z raportem „Polaków portret własny” i osobą dr hab. Barbary Mróz‑Gorgoń, ekspertką ds. wizerunku, która przez trzy tygodnie pełniła funkcję pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski.
Nie chcę dokładać do linczu. Moja teza jest prosta: AI może mówić za Ciebie. Nie może odpowiedzieć za Ciebie.
Gdy technologia pozwala generować przekonujące treści w nieskończoność, źródłem ludzkiego autorytetu przestaje być płynność wypowiedzi, a staje się gotowość do podpisania się pod słowami i poniesienia ich konsekwencji.
Pod koniec 2025 r. ukazał się raport „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska”, sygnowany nazwiskiem Barbary Mróz‑Gorgoń.
W sieci wybuchła fala krytyki z powodu licznych błędów merytorycznych i językowych oraz zarzutów o szerokie użycie AI; eksperci wskazywali, że narzędzia analityczne sugerują nawet 80–90% treści wygenerowanych przez AI.
Autorka broniła się, tłumacząc, że to „dokument roboczy / work in progress”, który nie powinien trafić do przestrzeni publicznej, a AI służyło wyłącznie do transkrypcji, podsumowań i redakcji, nie do tworzenia treści badawczych i wniosków.
Ministerstwo odcinało się od raportu, wskazując, że nie był przedmiotem zamówienia ani umowy.
21 sierpnia 2026 r. Barbara Mróz‑Gorgoń zrezygnowała z funkcji pełnomocniczki rządu, pisząc na platformie X: „Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli”.
Wokół tej sprawy szybko wykształciły się dwa obozy reakcji – i to one są najcenniejszym materiałem do nauki.
Obóz 1: „To nie hejt, to zasłużona krytyka”
Politycy i komentatorzy (m.in. rzecznik prezydenta, posłowie PiS, Konfederacji, Lewicy) zgodni byli w jednym: to nie był hejt, tylko merytoryczne zwrócenie uwagi na poważny problem – błędy, finansowanie, użycie AI. Wiele komentarzy podkreślało brak słowa „przepraszam” w oświadczeniu o dymisji i odbierało narrację „przez hejt” jako próbę przesunięcia odpowiedzialności na toksyczny klimat w sieci.
Obóz 2: „Hejt realnie uniemożliwia pracę”
Zwolennicy tego ujęcia wskazywali, że skala osobistych ataków, wyśmiewania i nagonki medialnej przekracza granice krytyki merytorycznej i faktycznie blokuje możliwość pełnienia funkcji publicznej. W tym obozie dymisja jest czytelnym sygnałem: „nie dam rady pracować w takim otoczeniu”.
Niezależnie od tego, który obóz jest bliższy prawdy, w komunikacji zabrakło trzech elementów, które w badaniach nad zaufaniem do AI pojawiają się jako kluczowe:
jasnej transparentności (co dokładnie zrobiło AI, na jakim etapie, kto zweryfikował treść),
sygnału accountability (gotowość do korekty, przeprosin, naprawy),
spójności narracji (najpierw „dokument roboczy”, potem „AI tylko do transkrypcji”, równolegle „pełna odpowiedzialność autorów” – to brzmi jak szukanie bezpiecznej wersji, a nie jak wzięcie odpowiedzialności).
Badania pokazują, że transparentność dotycząca użycia AI działa jako sygnał odpowiedzialności i może wpływać na zaufanie do organizacji – ale tylko wtedy, gdy idzie w parze z realną accountability (czyli gotowością do naprawy szkody, korekty, wyjaśnienia). W tej aferze zobaczyliśmy dużo transparentności „technicznej” (co AI robiło), ale mało transparentności „organizacyjnej” (kto odpowiada, co naprawiamy, jak weryfikujemy).
A może weźmy dla siebie z tej sytuacji trzy proste zasady, które można wdrożyć od razu – w zespole, w marce osobistej, w organizacji.
Nie chodzi o to, by przy każdym poście dodawać „napisane z pomocą AI”. Chodzi o sytuacje, w których odbiorca ma prawo wiedzieć, że treść była wspomagana algorytmem – zwłaszcza gdy wpływa to na zaufanie, decyzje lub postrzeganie rzetelności.
Praktycznie:
W raportach, badaniach, ekspertyzach: sekcja „Metodologia” z informacją, na jakim etapie użyto AI (transkrypcja, podsumowania, redakcja, analiza danych).
W komunikacji publicznej: krótki dopisek „Treść wspomagana narzędziami AI, zweryfikowana merytorycznie przez [osoba/zespół]”.
W zespołach: wewnętrzna zasada „jeśli AI generuje treść, która będzie podpisana nazwiskiem/nazwą marki – oznaczamy to”.
AI może przygotować szkic, podsumować wywiady, zasugerować strukturę. Nie może jednak wziąć odpowiedzialności za błędy faktograficzne, pomyłki merytoryczne czy konsekwencje publiczne.
Praktycznie:
Zasada „human in the loop”: każda treść wygenerowana/zmodyfikowana przez AI przechodzi przez człowieka, który weryfikuje fakty, źródła, kontekst.
Checklista przed publikacją: fakty, liczby, nazwy własne, cytaty, źródła, logotypy, zgody.
W przypadku błędu: natychmiastowa korekta + komunikat „my to sprawdzimy i poprawimy”, zamiast „to wersja robocza, nie powinna była ujawniona”.
To najważniejsza zasada. W kryzysie nie chodzi o to, by bronić się przed hejtem, ale by pokazać, że rozumiesz problem, bierzesz za niego odpowiedzialność i działasz naprawczo.
Praktycznie:
W oświadczeniu kryzysowym: 1) co się stało, 2) co jest naszą odpowiedzialnością, 3) co robimy, by to naprawić, 4) jak weryfikujemy, by się nie powtórzyło.
Unikaj ramy „ofiar hejtu” tam, gdzie jest miejsce na „przepraszamy, poprawiamy, weryfikujemy”.
Pamiętaj: reputacja nie jest generowana przez algorytm. Reputacja jest budowana przez decyzje, które podejmujesz, gdy coś pójdzie nie tak.
Nie oceniam, czy w tej konkretnej sytuacji był hejt, czy nie. Zwracam uwagę na mechanizm: gdy w centrum komunikatu pojawia się „hejt”, a nie „odpowiedzialność”, odbiorcy często odbierają to jako próbę przesunięcia ciężaru z treści na klimat dyskusji.
W badaniach nad zaufaniem do AI widać wyraźnie: ludzie są skłonni wybaczyć błędy, jeśli widzą transparentność + accountability (czyli: wiemy, co poszło nie tak; przyznajemy się; naprawiamy; weryfikujemy). Gdy widzą natomiast transparentność bez accountability (wiemy, że AI było użyte, ale nikt nie bierze odpowiedzialności za błędy), zaufanie spada szybciej niż przed użyciem AI.
W tej aferze mieliśmy do czynienia z klasycznym scenariuszem: dużo wyjaśnień technicznych („AI tylko do transkrypcji”), mało sygnałów naprawczych („co poprawiamy, jak weryfikujemy, za co przepraszamy”). To dlatego narracja „przez hejt” została odebrana przez wielu komentatorów jako ucieczka od odpowiedzialności, a nie jako jej wzięcie.
AI wygeneruje Twój głos, ale nie Twoją reputację
Ta historia nie jest o tym, czy AI „napisało raport”. Jest o tym, kto bierze odpowiedzialność za słowa, które trafiają do przestrzeni publicznej.
Jeśli korzystasz z AI w komunikacji – świetnie. To narzędzie, które daje przewagę. Ale pamiętaj:
AI może mówić za Ciebie.
Nie może odpowiedzieć za Ciebie.
Reputacja nie jest generowana przez algorytm. Reputacja jest budowana przez decyzje, które podejmujesz, gdy coś pójdzie nie tak.
O mnie:
Joanna Ceplin - 🔻 CEO & Founder - Instytut Marki Online i Komunikacji 📣 pomagam osobom rozwijającym swoją markę i biznes przejść od chaosu komunikacyjnego do SYSTEMU marki premium i zamienić widoczność w system sprzedaży 🔻 joannaceplin.pl

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.