RSS Amplifier

Butologia · Jun 27, 2026

Recenzować czy nie recenzować

0
Sign in to vote or save

Karol · Butologia

Dziś tekst z grupy tych dotyczących spraw około-butowych, a nie bezpośrednio o jakimś zagadnieniu, o czym miałem w zwyczaju pisać. W końcu to moja przestrzeń do wyrażania swoich myśli 😉

Stawiam, że ktoś z czytających może pamiętać, jak w ramach prowadzenia strony www pisałem recenzje butów do kosza. Ba, od tego zaczął się cały projekt pod hasłem „butologia”. Jako że aktualnie w kosza nie gram - kwestie kontuzji, nałożenie się tego z pandemią, spowodowały rozbrat z piłką ale z drugiej strony pchnęły w stronę biegania. Takiego bardziej z ambicjami na poprawę własnych wyników, a nie tyle aby coś się poruszać (co zaowocowało tym, że na bieganie za piłką zaczęło brakować czasu). A odkryciem nie jest, że biegówki także mają sporo aspektów technologicznych, które mogą człowieka ciekawić i korcić aby sprawdzić, jak się w tym biega 😉 Pomimo, że początkowo starałem się, aby posiadać możliwie jak najmniej par do biegania, z czasem ich ilość i tak zaczęła rosnąć. Swojej natury nie oszukam 😂 Czemu o tym piszę? Gdyż nie będę ukrywał, że był moment, gdy zaczęło mi chodzić po głowie, aby recenzować buty do biegania. Sam lubię czytać/słuchać recenzje zza oceanu, albo wertować Reddita za tymi mniej pochlebnymi opiniami. Nie ma się co oszukiwać - w polskim Internecie każdy but jest super, każda recenzja pozytywna (o ile przebiegnięcie się w bucie 3-4 razy można nazwać recenzją, a takie rzeczy mają miejsce), nikt nie napisze „to nie jest but dla mnie, źle mi się w nim biegało”. Gdyby ktoś tak robił, to pewnie szybko mogłyby się skończyć darmowe pary/reklamy na stronie, a tego nikt przecież nie chce. W jakimś stopniu to rozumiem, ale nie oznacza że to jakkolwiek pochwalam. Stąd przez chwilę był koncept, aby robić coś w kontrze - ale będąc szczerym, czasami dochodziłem do wniosku, że „wiem, że nic nie wiem”. Im więcej par, tym więcej niewiadomych. Albo może nie tyle niewiadomych co świadomości, jak w bieganiu wiele kwestii jest indywidualnych. Ten sam but dla dwóch osób może wywołać skrajne opinie. I żadna nie będzie błędna. Tak, moja recenzja będzie zawsze moją subiektywną opinią, jest szansa, że dla kogoś będzie pomocna. Ale nawet teraz pisząc ten tekst wpadam w spiralę myśli, że co może mieć wpływ na zupełnie inny odbiór buta. Od szeroko pojętej techniki biegu (nie tylko to, jak ktoś przetacza stopę przy każdym kroku), jakie kto ma parametry fizyczne (choćby waga), stopień wysportowana… i tak dalej i tak dalej.

Jak zaczynałem pisać recenzje do butów do kosza - to była to jedyna forma tekstu o butach jaką potrafiłem stworzyć. Ewentualnie opisać, jakie aspekty technologiczne posiadają dane marki, które stosują w swoich butach. Trochę minęło, zanim zacząłem pisać coś poza recenzjami, gdzie musiałem się nauczyć konstruować temat, przygotować się do niego, zrobić jakiś szkic/konspekt. Pamiętam, jak ponad dziesięć lat temu trafiłem na teksty Gary’ego Warnetta, gdzie było to dla mnie swoiste „wow”, że można pisać o butach coś więcej jak klepanie newsów o nowościach, recenzje, technologie - czyli to co robiłem wówczas. Dlatego teraz - mając znacząco większy zasób wiedzy, doświadczenia, przemyśleń - nie czuję usilnie potrzeby pisania recenzji, choć oczywiście łapie się na tym, że gdzieś jakimiś niuansami fajnie byłoby się podzielić. Nie wiem, może wrócę do prowadzenia Instagrama, gdzie będę robił krótkie wpisy jak mi się w czym biega? Taki spontaniczny pomysł, który wpadł mi do głowy pisząc teraz ten tekst. Niemniej wracając do poprzedniej myśli - pisanie recenzji biegówek tutaj na łamach Substacka mi nie grozi 😉. I w żadnym wypadku nie jest to jakąś zniewagą, że niby uważaniem iż recenzja to coś „gorszego” - nic z tych rzeczy. Po prostu mnie osobiście cieszy fakt, że mogę pisać także o innych aspektach związanych z butami. Tak jak ogromną przyjemność sprawiło mi opublikowanie tekstu o płytkach karbonowych i super-butach - temat do którego zbierałem się od dawna (i w końcu do niego siadłem). Bo to było coś, co siedziało mi z tyłu głowy i nie dawało spokoju. I teraz tak patrząc z szerszej perspektywy - całą ideą powrócenia do pisania tutaj na Substacku było właśnie dawanie upustu swoim przemyśleniom, aby nie kłębiły mi się jako takie pojedyncze myśli w głowie.

Jednym z przemyśleń, które zapoczątkowało ten tekst było to, że pomimo iż recenzje biegówek w Polsce to w sporym uproszczeniu przedłużanie działań agencji marketingowych, gdzie wszystko jest super - ja nie muszę iść usilnie pod prąd i tworzyć teksty, gdzie nie wszystko wygląda jakby się patrzyło przez różowe okulary. Naprawdę, mam zero potrzeb, aby jakkolwiek przypodobać się markom, bo a nóż coś mi skapnie na fali popularności biegania. Nie to żebym gardził, ale mam za dużo wiosen na karku, aby jakkolwiek się jarać jakąś darmówką 😂 . Sam jestem w stanie sobie pozwolić, aby coś regularnie zakupić, plus cieszy mnie fakt, że do tego wszystkiego mogę podchodzić na spokojnie bez żadnej spiny. Choć może mini-recenzje na Instagramie to jest temat wart rozważenia? Przyszło mi to do głowy pisząc ten tekst i pewnie dam sobie czas na namysł nad tym, bo nie chcę aby to odbiło się kosztem pisania tutaj.

No posts

Read the original on butologia.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.