RSS Amplifier

Ela Wiater · Jun 29, 2026

Okruchy po uczcie

0
Sign in to vote or save

Ela Wiater · Ela Wiater

Wyjechałam z MC wczoraj, ale MC nadal we mnie siedzi. Jestem zadowolona z urlopu, dobry czas. Zostało kilka okruchów, zapamiętanych, choć umknęły mi przy wpisach, jak chociażby ten obraz Krzysztofa Karaska z wystawy stałej w Czerwonym Dworze (Widok dobrze schładza przy tym prażonku, jakie trwa w Krakowie). Ograniczona paleta kolorystyczna, zresztą przy zimowym nokturnie trudno, żeby było inaczej. Nie ma tytułu, ale to dla mnie esencja pasterki: zima, noc, światło i ta smuga śniegu zagarniętego wiatrem, jakby z nieba, który wygląda jak spływająca łaska. Zatrzymał mnie podczas zwiedzania i nadal zachwyca.

Przez chwilę kusił mnie zakup którejś z akwarel wystawionych tam w sklepiku z pamiątkami. Może przy następnej wizycie, bo były niebanalne i po prostu piękne. W każdym razie warto rzucić okiem.

Czytam numery “Tatr”, które kupiłam. W najnowszym jest mowa o danych na temat rzadkich ptaków gniazdujących w TPN. To mi przypomniało widok z cmentarza w MC. Mój wzrok przyciągnął ruch na niebie i zauważyłam charakterystyczną sylwetkę, wyglądającą jak wycięta czystymi liniami na niebie, szybującą powoli. Przez chwilę się zastanawiałam, czy to nie pustułka, bo często widywałam ją nad Rusinową, ale ona jest mniejsza, lata trochę bardziej chaotycznie, zawisając chwilami, jeśli coś jadalnego wypatrzy na dole. A tu było powolne szybowanie, spokojne, dostojne, za chwilę pojawił się drugi ptak. Nie no, ewidentnie sokoły wędrowne. A jak schodziłam w dół uliczką, zobaczyłam, że niedaleko mieszka hodowca gołębi - państwo sokołowie najwyraźniej przylecieli sobie na polowanko dla zacieśnienia więzi rodzinnej. Gołębie chyba wyczuły pismo dziobem, bo trzymały się blisko ziemi lub gołębnika. Ostatecznie moje obserwacje potwierdził wspomniany artykuł: jedna z nielicznych tatrzańskich par lęgowych tego ptaka ma gniazdo w Dolinie Filipka. Pewnie to właśnie je widziałam nad MC.

Na wystawie w ośrodku przy Centrum Informacji Turystycznej był ciekawy cykl czterech grafik, poświęcony rozpoznawalnym zakopiańskim budynkom, które padły ofiarą deweloperskiej rewolucji, która zachodzi w Zakopanem. Ciekawy pomysł ich upamiętnienia, m.in. willi Monte (na szerokiej ramie skrzętnie odnotowano, że realizacja, która powstała na jej miejscu, otrzymała mało zaszczytną nagrodę Makabryły). Oprawa każdej z grafik jest w jakiś sposób uszkodzona - ciekawy sposób na pokazanie żalu z powodu utraty danego budynku, a na ramach są podane daty krańcowe istnienia, przez co całość przypomina nagrobek.

Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia plakatu tej wystawy, teraz nie mogę w sieci znaleźć nazwisk twórców. Od 26 czerwca jest tam prezentacja kolejnej autorki. Nie zdążyłam już zajrzeć, chociaż zapowiedzi były interesujące.

A poza tym wiele nieprzekazywalnego, co dzieje się przy spotkaniu z naturą i własnymi ograniczeniami. Dziwnostki spotykanych ludzi, także moje własne, niespodzianie wypływające na powierzchnię pod wpływem zdarzeń, ale przede wszystkim ta cudowna cisza pełna naturalnych dźwięków, księżyc nad górami, wieczorne koncerty kosa na pobliskiej lampie przydrożnej. Do tego całe morze zapachów: od świeżo wywiezionej z owczarni gnojówki po schnące intensywnie siano i kwitnące łąki. Po prostu realny świat, bez filtra, i odnajduję w nim sporą ulgę, nawet jeśli jest wymagający. Ale wiem, że JEST.

No posts

Read the original on boskichart.substack.com

Comments

Nothing yet. Say the first thing.

    Sign in to join the conversation.