José Mourinho powrócił na ławkę trenerską Realu Madryt po trzynastu latach przerwy. W trakcie poprzedniej kadencji jednym z jego ostatnich meczów w klubie była potyczka z Espanyolem. Zakończyła się ona remisem i... teraz niewiele zabrakło do powtórzenia tego wyniki, gdyby nie gol Carlosa Espíego.
Przedstawiciele „Królewskich” nie dokonali przed startem ubiegłych zmagań odpowiedniego dla siebie wyboru w kwestii zastąpienia Carlo Ancelottiego osobą Xabiego Alonso. Hiszpan chciał mieć zbyt dużą kontrolę nad gwiazdorską szatnią, co doprowadziło do różnego rodzaju nieporozumień i zwolnienia go.
Zatrudniony na jego miejsce Álvaro Arbeloa unormował sytuację, ale nie na tyle, by osiągać z zespołem oczekiwane rezultaty. Dlatego nie otrzymał propozycji pozostania w klubie na dłużej. Następnie prezydent Florentino Pérez postanowił wykorzystać wcześniejszy manewr z ponownym zatrudnieniem wspomnianego Włocha, stawiając na powrót José Mourinho po 13 latach przerwy.
Portugalczyk liczył na mocne otwarcie sezonu w wykonaniu swoich podopiecznych przy okazji wyjazdowej potyczki z Espanyolem. Real Madryt udanie rozpoczął sobotni mecz od objęcia prowadzenia po trafieniu Jude'a Bellinghama.
Popularne
***
***
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 22, 2026
„Królewscy” nie dowieźli korzystnego dla siebie wyniku do przerwy, ponieważ po pół godzinie rywalizacji do wyrównania doprowadził Alex Calatrava.
W drugiej odsłonie goście nie pozwolili gospodarzom na stworzenie jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką Thibauta Courtois.
Jednocześnie sami mieli duże trudności z wykorzystanie olbrzymiej przewagi do strzelenia gola, dającego im zwycięstwo. Tym samym wiele wskazywało na to, że José Mourinho zaliczył powrót do przeszłości, ponieważ w swoim jednym z ostatnich spotkań na ławce Realu Madryt zremisował na wyjeździe z Espanyolem także 1:1.
Ponadto warto odnotować, że debiut Portugalczyka w 2010 roku na ławce „Królewskich” również zakończył się podziałem punktów. Wówczas jego przeciwnikiem była Mallorca (0:0).
Ta sytuacja ostatecznie się nie powtórzyła, bo w doliczonym czasie gry bohaterem utytułowanego klubu okazał się Carlos Espí. Zaskakujący zakup Realu Madryt z Levante pojawił się na boisku w końcowym fragmencie meczu i zapewnił nowej drużynie komplet punktów.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.