Czy zdarza Wam się przewijać wiadomości o cierpieniu zwierząt, bo nie macie siły ich oglądać? Czy zdarza się Wam omijać petycje i raporty, bo myśl: „po co to wiedzieć, skoro i tak nic nie mogę zrobić?” jest zbyt przytłaczająca? Czy czujecie czasem, że świat jest pełen bezduszności, a nasze współczucie niewiele znaczy wobec brutalnych faktów? Znam to uczucie, bo też tak miałam. Przez lata.
Do niedawna nie widziałam łosia na żywo. Aż któregoś dnia los postawił na mojej drodze od razu dwa – majestatyczne, ogromne, a przy tym spokojne. Ich spojrzenie zapadło mi w pamięć. To nie są tylko „zwierzęta w lesie”. To czujące istoty, nasze sąsiedztwo w świecie przyrody, dziedzictwo, które powinno trwać obok nas.
Łoś w Polsce jest gatunkiem chronionym. Można by pomyśleć: to oznacza bezpieczeństwo. A jednak…
Kilka dni temu w mediach społecznościowych zobaczyłam zdjęcie łosia, który próbował sforsować płot. Zawisł między prętami i konał w męczarniach. Nie był pierwszy. I – jeśli nic się nie zmieni – nie będzie ostatni.
Problem ciągnie się od lat, wielu miejscach w całej Polsce. A ten konkretny łoś miał nieszczęście znaleść się w Osieku nad Wisłą, koło Torunia, gdzie mieszkańcy bezskutecznie walczą z jednym właścicielem posesji od 2019 roku. Dokumentują kolejne przypadki, piszą pisma do nadzoru budowlanego. A jednak nic się nie zmienia. Właściciel podobno chwali się, że „nikt mu nic nie zrobi”. W tym czasie kolejne łosie giną na ogrodzeniu, które przecina naturalny korytarz migracyjny.
Kiedy patrzy się na takie zdjęcia, łatwo poczuć bezsilność. Wielu ludzi odruchowo zamyka oczy: „Nie chcę tego widzieć. Po co się martwić, skoro nic nie mogę zrobić?”
Rozumiem ten odruch. Sama tak miałam.
Ale doszłam do punktu, w którym wiem: nie możemy być obojętni. Bo obojętność nie zatrzymuje cierpienia – przeciwnie, pozwala mu trwać.
I tu dochodzimy do sedna. To nie jest tak, że w Polsce nie ma przepisów. Są – i to bardzo jasne.
Ustawa o ochronie zwierząt (art. 1 i 6) mówi: zwierzę jest istotą czującą, a zadawanie mu cierpienia, także przez zaniechanie, jest zabronione.
Prawo budowlane (art. 5) wymaga, by ogrodzenia i inne obiekty nie stwarzały zagrożenia dla ludzi i zwierząt.
Ustawa o ochronie przyrody chroni łosia jako gatunek ściśle chroniony.
Dyrektywa siedliskowa (92/43/EWG) i ptasia (2009/147/WE) zobowiązują Polskę do eliminowania zagrożeń infrastrukturalnych dla zwierząt.
Nature Restoration Law (2024/1461) nakazuje odtwarzanie łączności siedlisk i likwidację barier, takich jak niebezpieczne płoty.
Problem nie tkwi więc w braku prawa, ale w jego egzekwowaniu.
I tu pojawia się pytanie: co ja mogę? Czy naprawdę mam tylko płacić podatki i patrzeć bezradnie? Odpowiedź brzmi: możesz więcej, niż myślisz.
W Polsce każdy obywatel ma prawo złożyć petycję lub skargę. Nie tylko online, na platformach społecznych, ale prawdziwą, formalną, kierowaną do urzędów: gminy, starostwa, RDOŚ, inspektoratu budowlanego. Urząd musi taką petycję rozpatrzyć i odpowiedzieć w określonym terminie.
Możesz też – jeśli sprawa dotyczy naruszeń prawa unijnego – złożyć skargę do Komisji Europejskiej. Tak, do samej KE, w Brukseli. To właśnie dzięki takim skargom udało się wstrzymać np. wycinkę w Puszczy Białowieskiej.
To nie jest abstrakcja. To realne narzędzia, które mamy w ręku.
Do niedawna tylko czytałam. Ale teraz zrobiłam krok dalej: napisałam petycję. Na razie na poziomie lokalnym. To mój eksperyment, „proof of concept” – sprawdzian, czy to działa.
Chcę iść dalej. Jeśli lokalne instytucje nie zareagują, pójdę wyżej: do ministerstwa. A jeśli trzeba – do Komisji Europejskiej. Bo sprawa nie dotyczy jednego łosia i jednego płotu. To problem całego kraju.
Bo jeśli pozwolimy, by takie tragedie działy się w ciszy, bez reakcji, to jaki sygnał wysyłamy?
Że życie dzikich zwierząt nic nie znaczy?
Że prawo istnieje tylko na papierze?
Że empatia jest luksusem, na który nas nie stać?
Nie chcę w takim świecie żyć. Dlatego wybieram działanie – choćby małe, choćby na początku niepewne.
Nie każdy musi pisać petycje czy składać wnioski. Ale każdy może coś zrobić:
podzielić się historią,
zapytać swoich przedstawicieli: „co robicie w tej sprawie?”,
wesprzeć organizacje, które walczą o zwierzęta,
albo po prostu nie odwracać wzroku.
Bo zmiana zaczyna się od tego, że przestajemy być obojętni.
💬 Ja postanowiłam być głosem tych, którzy głosu nie mają. Dla łosi. Dla wilków. Dla wszystkich zwierząt, które giną w męczarniach na naszych oczach – w lasach, na drogach, na płotach.
Niech to będzie początek większej zmiany.
Nie trzeba być prawnikiem, żeby działać. Każdy obywatel ma takie prawo, zapisane w Konstytucji.
Podstawa prawna: art. 63 Konstytucji RP, ustawa o petycjach, Kodeks postępowania administracyjnego (art. 227–229).
Kto może złożyć? Każdy – osoba prywatna, grupa osób, organizacja.
Forma: pisemnie (list, e-mail) albo przez ePUAP („Pismo ogólne do podmiotu publicznego”).
Do kogo?
gmina,
starostwo powiatowe,
RDOŚ (Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska),
WINB (Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego).
Obowiązek odpowiedzi: urząd musi rozpatrzyć i odpowiedzieć – w przypadku petycji w 3 miesiące, w przypadku skargi zazwyczaj w 30 dni.
📍 Przykład z łosiem w Osieku nad Wisłą:
Urząd Gminy Obrowo (sekretariat@obrowo.pl)
Starostwo Powiatowe w Toruniu (sekretariat@powiattorunski.pl)
RDOŚ w Bydgoszczy (sekretariat.bydgoszcz@rdos.gov.pl)
WINB w Bydgoszczy (winb@bydgoszcz.uw.gov.pl)
Kiedy? Gdy widać, że Polska nie przestrzega prawa UE (np. Dyrektywy siedliskowej czy ptasiej), a instytucje krajowe nie reagują.
Podstawa prawna: art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu UE.
Kto może złożyć? Każdy obywatel UE.
Gdzie?
formularz online: ec.europa.eu – Report a breach
Forma: proste uzasadnienie, opis problemu, wskazanie przepisów UE, przykłady (np. sprawa łosi jako dowód problemu systemowego).
Co dalej? KE może wszcząć procedurę przeciwko Polsce, co już nieraz miało miejsce (np. Puszcza Białowieska).
Zawsze dodaj lokalizację (numer działki, adres, mapkę).
Załącz dokumentację (zdjęcia, artykuły, linki do mediów).
Dodaj klauzulę RODO: „Proszę o niepublikowanie moich danych osobowych w BIP ani w innych publicznych źródłach”.
Wysyłaj do kilku instytucji równocześnie (i wpisuj „Kopia do…”). To wywiera presję.
Nie zrażaj się pierwszą odpowiedzią – jeśli będzie wymijająca, masz prawo eskalować wyżej.
Bo petycja to nie tylko formalność. To sposób, by:
zostawić ślad w urzędzie – nie mogą powiedzieć, że „nikt nie zgłaszał”,
zbudować presję społeczną – im więcej pism, tym większe szanse na zmianę,
eskalować – od gminy, przez ministerstwo, aż po Komisję Europejską.
💬 Jeśli chcesz spróbować – napisz. Nawet krótko. Nie musisz być ekspertem. Twoje słowa, Twoje oburzenie i Twoja empatia mają znaczenie.
Bo tylko wtedy, gdy nie odwracamy wzroku, zwierzęta dostają realną ochronę, a prawo zaczyna działać tak, jak powinno.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.