Witajcie w trzecim wydaniu Okruchowego Bedekera!
Lato zaczęło się naprawdę upalnie. Zamiast wytchnienia - żar lejący się z nieba i temperatury, które nie spadają nawet nocą. Nie ukrywam, nie tak sobie to wyobrażałam, bo końcówka czerwca i początek lipca wciąż w mojej pamięci funkcjonują jako czas letniej łagodności, zapraszającej do odpoczynku - tego, na który czeka się cały rok.
Myślę, że coraz częściej czasem odpoczynku staje się początek jesieni; choć dni są już krótsze, to jednak aura sprzyja wycieczkom, odkrywaniu nowych miejsc i oddychaniu pełną piersią zdecydowanie bardziej, niż fale upałów przetaczające się w tradycyjnie wakacyjnym okresie przez nasze zabetonowane miasta.
Nie znaczy to, że lipiec i sierpień należy spisać na straty, o nie! Zapraszam do lektury trzeciego już Bedekera, co wciąż onieśmiela mnie i jednocześnie ogromnie cieszy - docierają do mnie wiadomości o tym, że korzystacie i że spełnia on swoją rolę, bo dowiadujecie się z niego o wydarzeniach, o których inaczej byście nie mieli i nie miały okazji usłyszeć. Dziękuję za każde dobre słowo!
Przy okazji, przypominam też, że ukazał się w ubiegłym tygodniu długo wyczekiwany odcinek Programu Nocnego poświęcony złu. Posłuchać można go na Spotify, Apple Podcasts i YouTube. Tradycyjnie zachęcam też do subskrybowania kanałów, na których ukazuje się audycja! Tylko w ten sposób może się rozwijać i docierać do coraz większej liczby osób.
Ze względu na upały, nie udało mi się zrealizować obietnicy o starcie papierniczego vloga na YouTube - nadrobię jednak ten temat w lipcu. Przepraszam, a jednocześnie proszę o wyrozumiałość! Tymczasem, zapraszam do lektury i planowania nowego miesiąca w kulturze :-)
Postanowiłam, że w tym wydaniu Bedekera odważę się polecić Wam coś, co odbywa się poza Polską.
Na pierwszy ogień idzie wystawa prac Feliksa Jeneweina, zapomnianego mistrza czeskiej secesji, która odbywa się w okresie od 1 lipca do 23 sierpnia 2026 r. w Galerii im. Feliksa Jeneweina w Kutnej Horze. O tym, kim Jenewein był, pisałam na blogu w tym tekście. Nie ukrywam, jego prace, które oglądałam podczas ich wystawy w ub. roku, wywarły na mnie ogromne wrażenie i odtąd głoszę, że niesłusznie czeska secesja kojarzy się wyłącznie z Alfonsem Muchą.
Kutná Hora to przy okazji miasto, które samo w sobie jest bajeczne i niezwykle bogate tak w zabytki, jak i historię - warto zaplanować jednodniową nawet wycieczkę z Polski, o ile mieszkacie w południowej części kraju, aby odwiedzić to niesamowite miejsce. Wypatrujcie także Zapisków z podróży poświęconych rodzinnemu miastu Jeneweina!
Informacje o wystawie znajdziecie na stronie GFJ w Kutnej Horze.
We Wrocławiu w czerwcu jeszcze zainaugurowano wystawę Płytki, flizy, tafelki. Ceramiczne intermezza, która prezentowana jest w Muzeum Narodowym. To wystawa czasowa, która potrwa do 30 sierpnia, ale zdecydowałam się umieścić ją w lipcowym Bedekerze, bo to właśnie w lipcu przypada większość związanych z nią wydarzeń, takich jak np. wykłady czy spacery, na które wstęp jest wolny. O wydarzeniach i o całej wystawie przeczytacie na stronie Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Polecam ją Wam, bo ceramika użytkowa to bardzo niedoceniana i często pomijana forma sztuki. Podziwiamy ją najczęściej na wakacyjnych wyjazdach, zachwycamy się kafelkami, płyteczkami i fryzami, gdy zdobią mijane przez nas budynki lub gdy odkrywamy je w sieniach domów - na co dzień jednak zadajemy sobie relatywnie mało pytań o to, jak ceramika współgra z historią, z czasem, w którym była osadzona i jakie historie nam opowiada. Ta wystawa może być miłą okazją do tego, by na chwilę zagłębić się w jej perspektywę.
Przy okazji - do mnie ceramika przemówiła najsilniej w Malborku. Te posadzki były świadkiniami wieków - a ja mogłam schylić się i ich dotknąć!
Nieśmiało pozwalam sobie zaprosić Was także na mój wykład, który odbędzie się 9 lipca w Sopocie, gdzie przybywam na zaproszenie Goyki 3 Art Inkubator. Wykład, choć ja raczej wolę myśleć o tym wydarzeniu jako o spotkaniu i okazji do rozmowy, będzie dotyczyć tego, jak sztuczna inteligencja zwiększa nierówności w dostępie do sztuki i kultury. Można przyjść bezpłatnie, jednak wcześniej trzeba się zarejestrować, a więcej informacji na ten temat przeczytacie na stronie Organizatora.
Jeszcze słowo o ceramice, ale inaczej. W Wałbrzychu znajduje się jedyne w Polsce Muzeum Porcelany. Jeśli ciekawi Was ten temat w sztuce użytkowej, to zachęcam do odwiedzenia jego stałej ekspozycji. Opisałam ją na blogu, kiedy pierwszy raz odwiedziłam to muzeum w 2020 r. Uwaga! Miałam od tego czasu ogromną awarię serwera, wpis odtworzyłam z archiwum internetu, wobec czego linki w tekście nie działają - ale jest dużo zdjęć, które wydaje mi się, są dostateczną rekomendacją tej placówki.
Muzeum Porcelany to miejsce, które opowiada historię tej formy sztuki użytkowej przez pryzmat nie tylko artystyczny, ale też społeczny i kulturowy. Wałbrzych natomiast był jeszcze niedawno ogromnie ważnym ośrodkiem na porcelanowej mapie tej części Europy - jak wiecie, chętnie poszukuję przedwojennych wyrobów manufaktur z Waldenburga - czym czasem dzielę się na Instagramie. O polskiej tradycji porcelanowej w Wałbrzychu opowiada wystawa czasowa Archiwum form, która potrwa w Muzeum do 27 września 2026 r., jednak głównym powodem, dla którego piszę o tej placówce w lipcowym Bedekerze, jest oferta warsztatów wakacyjnych, które Muzeum Porcelany organizuje dla uczestników w wieku powyżej pięciu lat. Przyznam szczerze - gdybym była dzieckiem mieszkającym na Dolnym Śląsku z zainteresowaniami ukierunkowanymi artystycznie, na pewno poprosiłabym rodziców, aby zechcieli mnie na choć jedne z nich zapisać!
W warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej 26 czerwca ruszyła wystawa Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm. Potrwa do 10 stycznia 2027 r., ale myślę, że warto wybrać się na nią jak najszybciej - życie polityczno-społeczne dostarcza nam wielu okazji do refleksji na temat faszyzacji wielu obszarów dyskursu publicznego. Sztuka to oczywiście forma stawiania oporu - tak było w przeszłości, tak jest i teraz. Warto do niej sięgnąć i zobaczyć, jak historycznie surrealizm odpowiadał na coraz bardziej brunatną rzeczywistość - bo zrodził się właśnie z niezgody na zastany stan rzeczy. Więcej informacji o wystawie znajdziecie na stronie Muzeum.
25 czerwca premierę miała trzecia część antologii tekstów źródłowych Podróżnicy w Górach Olbrzymich. Nie ukrywam, czekałam z wypiekami na twarzy i choć najnowszego tomu nie mam jeszcze w rękach, polecam Wam go w ciemno - czytałam dwa poprzednie i niechybnie zamówię sobie tę pozycję tak szybko, jak to tylko będzie możliwe.
Dlaczego warto sięgnąć po Podróżników… i o co chodzi z tą serią?
W skrócie - każdy tom to zbiór tekstów źródłowych - relacji, listów, dokumentów, zapisów w pamiętnikach, których autorami są osoby podróżujące w przeszłości w regionie Karkonoszy i Gór Izerskich. W Podróżnikach… znajdziemy np. relacje z wypraw górskich z XVII i XVIII wieku, co w moim przekonaniu stanowi naprawdę bezcenną możliwość zanurzenia się w przeszłość tak regionu, jak i kultury podróżniczej minionych wieków.
Schroniska, które odwiedzamy, szlaki, które przemierzamy, mają długą tradycję. Były świadkami historii. Mnie osobiście do serii, o której tu mowa, popchnęła chęć dowiedzenia się, jak je wytyczano, co jedzono, co pito, gdzie nocowano - szczególnie w pionierskich czasach pierwszych odkryć w Górach Olbrzymich. Przepadłam.
Książkę wydało Wydawnictwo Wielka Izera. Warto przejrzeć jego całą ofertę - seria, którą Wam tutaj polecam, to nie jedyna publikacja oferująca nam wgląd w źródła historyczne dotyczące Riesengebirge. Jeśli, jak ja, kochacie te góry - trzymajcie się za portfel.
Pozwolę sobie również zwrócić Waszą uwagę na wydaną przez Państwowy Instytut Wydawniczy monografię poświęconą historii magii w Europie, którą napisał Anthony Grafton. Napisałam o niej post na Instagramie - nie będę zatem tu zanadto się rozwlekać. Wystarczy, jeśli powiem, że naprawdę, to pozycja godna polecenia, od której nie oderwiecie się jak od świetnie napisanej powieści!
Lipiec zdecydowanie należy do muzyki.
Zaczyna się od Festiwalu Fortepian w kamieniołomie, który na letniej scenie muzycznej w Polsce jest wydarzeniem nietypowym i odbywa się w Strzegomiu.
Przez trzy dni od 3 do 5 lipca będzie można w ramach Festiwalu posłuchać głównie fortepianowej klasyki - m.in. Chopina i Liszta, którego zagra jeden z faworytów publiczności spośród uczestników ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego - Piotr Pawlak.
W Świdnicy 18 lipca startuje Festiwal Bachowski, na którym będę w tym roku w całości - do 2 sierpnia - i który będę Wam relacjonować zarówno w formie dłuższych tekstów na blogu, jak i efemeryd na platformach internetowych.
Program festiwalowy w tym roku naprawdę wart jest uwagi i będę starała się ugryźć z niego jak najwięcej. Bach jest dominantą - ale jak zwykle, Festiwal sam w sobie pozostaje eklektyczny, zaprasza do łączenia różnych tradycji, czasów i miejsc. Ja osobiście najbardziej lubię wydarzenia festiwalowe, które odbywają się w mniejszych miejscowościach - to tam dzieje się prawdziwa magia, gdy z muzyką spotykają się lokalsi; to na ich twarzach można zobaczyć najprawdziwsze emocje i zachwyt. Zawsze ogromnie mnie to porusza.
Swoim wyborem koncertowym będę dzielić się na bieżąco, ale tak, abyście mieli szansę uwzględnić go planując udział w Festiwalu, jeśli jest on na Waszej lipcowej liście. Kto wie, może z kimś z Was spotkam się w Świdnicy? :-)
W lipcu odbywa się także słynny festiwal gotycki Castle Party na Zamku w Bolkowie. W tym roku Bolków będzie gościł gotów w dniach od 16 do 19 lipca i powiem uczciwie - JEST CZEGO POSŁUCHAĆ. Dwie sceny i naprawdę dużo dobrych zespołów, zarówno tych, które mogą pochwalić się już wieloletnim dorobkiem artystycznym, jak i tych, które wciąż szukają swojego miejsca na alternatywnej scenie muzycznej. Choć tegoroczny program jest na moje oko mniej różnorodny, niż to miało miejsce w przypadku wcześniejszych edycji, Castle Party to marka sama w sobie gwarantująca dobrą zabawę i naprawdę wyjątkowe doświadczenie.
W tym wydaniu Bedekera nie zamieszczam polecenia jednego filmu - ale całego Festiwalu, bo w lipcu odbywa się znany i cieszący się dużą uwagą fanów i fanek kina Festiwal Tauron Nowe Horyzonty. W tym roku festiwalowe wydarzenia to czas od 23 lipca do 2 sierpnia we Wrocławiu, online zaś - od 23 lipca do 9 sierpnia.
Programu jeszcze nie znamy, zostanie ogłoszony oficjalnie 7 lipca - natomiast tradycyjnie, czekają nas projekcje kilkuset filmów z różnych gatunków, dyskusje, maratony i koncerty, a także inne aktywności przygotowane z myślą o publiczności, która ma być według organizatorów integralną częścią Festiwalu.
Będzie trochę Polski, trochę Skandynawii, będą laureaci słynnych festiwali filmowych. Zdecydowanie jest na co czekać.
Na dzisiaj - w trzecim wydaniu Bedekera - to wszystko.
Zapraszam na wydanie sierpniowe, a także dziękuję za Wasz czas i wsparcie - jeśli uważacie, że kultura jest dziś potrzebna i warto ją pielęgnować, sięgnijcie po płatną subskrypcję - w przygotowaniu mam kolejny przewodnik po miejscach niezwykłych - to dostępna wyłącznie dla abonentów i abonentek płatnej wersji tego Substacka seria Zapiski z podróży, w ramach której zabieram Was na wycieczki w miejsca dalekie od głównych turystycznych tras.
Okruchy Kultury to moja praca - i bardzo cieszę się, że mogę ją dla Was i dzięki Wam wykonywać.
Dobrego lipca!
Gosia Fraser

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.