Tym razem pozwolę sobie na użyć zdjęcia na prawach cytatu, tylko dlatego że Michał Wojtczuk sam mnie wywołał do tablicy. Otóż w podwarszawskim Konstancinie końca dobiega remont fragmentu drogi 721. Drogi, która do tej pory dla rowerzystów była koszmarem. I, jak widać na obrazku, dla części z nich takowym nadal pozostanie:
W artykule tłumaczy to Rafał Muszczynko z Zielonego Mazowsza:
Jeśli ktoś jedzie na rowerze z małymi kółkami, albo na rowerze miejskim, bez zawieszenia, albo na rowerze szosowym, pompowanym do wysokich ciśnień, to dla niego to nie jest rozwiązanie wygodne. Można się zastanawiać, dlaczego, skoro tu wszystko robiono od nowa, po prostu nie obniżono drogi rowerowej na długim odcinku. Przecież i tak budowano nowe odwodnienie. Zastanawiam się, czy w tych obniżeniach nie będą zbierać się kałuże (…) I dla dużej grupy rowerzystów, tych, którzy jeżdżą rekreacyjnie, a także dla tych, którzy jeżdżą na "góralach" z zawieszeniem, pofalowana droga dla rowerów nie będzie problemem.
Między wierszami przemyca tu zresztą kwestię, która z polskiej perspektywy wydaje się abstrakcją. Nasze przepisy nie rozróżniają bowiem w ogóle typów rowerów, jeśli nie liczyć dzieci, które formalnie pozostają pieszymi i w ogólnie mają prawa jechać drogą dla rowerów (logiczne!).
Tymczasem dowiedziałem się właśnie, że na przykład w Austrii istnieje taka praktyka, że pod znakiem "zakaz jazdy rowerem" wisi tabliczka z informację, że nie dotyczy on rowerów szosowych.
Tu oczywiście polscy fachowcy natychmiast wjeżdżają z pytaniem o definicję takiego roweru i czy gravel się łapie. Nie wiem, jak to jest rozwiązane — post, który mi się pokazał na Facebooku, zaginął gdzieś w jego mrokach. U nas tymczasem kolarz jadący obok drogi dla rowerów czy nawet ciągu pieszo-rowerowego formalnie popełnia wykroczenie, o agresji na jaką się naraża, nie wspominając.
Mieszkańcom Gassów i okolic, którzy mają dość kolarzy, radzę więc jak najmocniej lobbować za budową drogi dla rowerów. Jeśli tylko powstanie w podobnym standardzie, znikną niezwłocznie.
Przy okazji przypominam: droga rowerowa wzdłuż absolutnie pustej drogi technicznej przy trasie S7 na południe od Warszawy:
Można już głosować w plebiscycie mieszkańców, w ramach Nagrody Architektonicznej Prezydenta Warszawy, Który Nie Przychodzi Na Ogłoszenie Jej Wyników.
Osobiście nie mam faworytów — nie miałem nawet okazji zobaczyć większości budynków na żywo, więc wstrzymuję się z głosowaniem. Ciekawą rzecz spostrzegł i opisał natomiast Michał Wojtczuk — w tej edycji nie nominowano żadnego budynku mieszkalnego.
Zgłoszeń było dużo. To są realizacje, które na pewno świetnie spełniają oczekiwania inwestora i mają atuty architektoniczne. Ale one nie odgrywały roli, jaką chcemy stawiać obiektom nominowanym do Nagrody Architektonicznej Prezydenta Warszawy
— mówi "Gazecie" Paweł Trębacz, członek jury konkursu, przedstawiciel warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Innymi słowy ŻADNA — ani komercyjna, ani nawet MIEJSKA — realizacja mieszkaniowa minionego roku nie spełniła urbanistycznych oczekiwań miasta, które WYDAJE NA TE INWESTYCJE POZWOLENIA i kształtuje ich urbanistykę, a w przypadku niektórych JEST INWESTOREM.
Właściwie każdy ze zgłoszonych projektów miał jakąś cechę o negatywnej konotacji dla przeciętnego mieszkańca Warszawy: albo był drogi, albo miał strukturę mieszkań, w której dominowały małe mieszkania, albo był ulokowany w jakiejś dość przypadkowej lokalizacji i nie tworzył dobrej przestrzeni
— tłumaczy przedstawiciel SARP.
Kapitulacja.
"Stołek" wrócił w tym tygodniu do badania ruchu, o którym już wspominałem. Okazuje się, że ratusz stawał na głowie, żeby ukryć to, co w raporcie jest najważniejsze i najbardziej niepokojące: po raz pierwszy udział samochodów w przewozach jest większy, niż komunikacji miejskiej. Co ciekawe, większy jest nawet udział… ruchu pieszego, natomiast wbrew powszechnemu wrażeniu, ruch rowerowy przestał rosnąć.
Są to, mówiąc szerze, przedziwne dane, które można interpretować na kilka sposobów. Nie wątpię, że najgłośniejszy będzie ten, że należy porzucić budowę dróg rowerowych i zwężanie ulic, bo warszawiacy się wypowiedzieli. Ale temu przeczy jednak trochę ten wzrost ruchu pieszego, choć mówiąc szczerze trudno mi tę informację zinterpretować jednoznacznie. Czy to jest efekt bardziej przyjaznych ulic? Rozwoju centrów lokalnych? Biedy? Jan Jakiel, ekspert transportowy, który do stycznia 2026 r. zasiadał w Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, uważa, że to… spacery do Żabki.
Tak czy inaczej, sytuacja jest poważna. Jeśli władze miasta nie zaczną działać, za kilka lat wysypie się cały system. W tekście "Gazety" są opisane i wnioski, i rekomendacje. Wszystko to jednaj wydaje się bardzo ogólnikowe i życzeniowe, a w praktyce ZTM coraz częściej tnie coraz słabiej radzącą sobie komunikację.
Ciekawą zmienną w tym wszystkim mogą być rosnące ceny paliwa. O tym też już pisałem, przypominając jak to było przy poprzednim kryzysie. Obawiam się jednak, że u nas zadziała to co najwyżej, jako wymówka, że wszystko wraca do normy i nic nie trzeba robić.
O tym, że Pomorze Zachodnie jest rowerowo na innym poziomie, niż reszta Polski, przekonałem się dwa lata temu, kiedy to zrobiłem w tamtym rejonie dwie solidne trasy rowerowe, próbując przetestować maksimum dróg rowerowych, jakie pokazała mi mapa. Wiele z nich okazało się fantastycznymi trasami, szlakiem dawnej kolei. I tu to samo zastrzeżenie, co zawsze: mam mieszane uczucia, jadąc takimi drogami, bo z jednej strony oznacza to koniec nadziej na odbudowę lokalnych połączeń kolejowych. Ale z drugiej — to są zwykle trasy o łagodnych podjazdach i łagodnych zakrętach, więc dla rowerzystów idealne, a dodatkowo nie są przypadkowo rozrzucone, tylko łączą coś z czymś.
Pomorze Zachodnie konsekwentnie te połączenia rozwija i uzupełnia, więc już teraz jest tam gdzie i po czym jeździć. Ale wiadomość, która przykuła moją uwagę, nie dotyczy samej budowy tras, a tego jak są one utrzymywane. Punktujący wady infrastruktury rowerowej profil Szlak Green Failo opisał jakimi narzędziami posługują się tam przy analizie stanu dróg rowerowych. Okazuje się, że można budować, poprawiać i uczyć się na błędach.
I jeszcze jedna rzecz z Facebooka, która przeleciała mi przed oczami. Wrocław i remontowany tor kolarski. Na razie udało się tam zabezpieczyć nasypy, przetarg na odbudowę samego toru ma być dopiero ogłoszony.
Prace projektowe stanowić będą fundament dalszej realizacji inwestycji i umożliwią budowę obiektu o światowym formacie, który połączy tradycję kolarstwa z nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi, najwyższym poziomem wykonania oraz bezpieczeństwa. To ważny krok w kierunku stworzenia funkcjonalnej, nowoczesnej przestrzeni sportowej, która będzie służyć zarówno zawodnikom, jak i wszystkim pasjonatom kolarstwa
— napisał na FB prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
A u nas wciąż zakusy, żeby zrównać Tor Orzeł z ziemią.
O remoncie nie słychać.
Strasznie rowerowy mi wyszedł ten newsletter, więc nie będę już Państwu zawracał głowy opisem wycieczki, tym bardziej, że jak kto ciekawy, to w innych kanałach znajdzie. Tu dam tylko galerię.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.