Każdego dnia do mojej skrzynki wpada średnio 300 newsletterów: bieżące informacje, artykuły z serwisów branżowych, instytucji, treści od autorów, w tym z Substacka czy LinkedIn. Przeglądam je selektywnie, mam priorytety, skrzynka pocztowa pełni rolę mojej cyfrowej pamięci. Jest wieloletnim zapisem zawodowych i prywatnych zainteresowań, zawiera 720 tys. wiadomości. Gdy rezygnuję z jednej subskrypcji, w ich miejsce pojawiają się nowe. Łatwiej zapisać się automatycznie na nowy newsletter niż podjąć decyzję z którego zrezygnować.
Nie zastanawiałem się dlaczego łatwiej dodawać niż odejmować, dopóki kilka lat temu nie przeczytałem tekstu „The best bosses know how to subtract work”. Pojawiło się tam pojęcie minus mindset, czyli umiejętności eliminowania zbędnych elementów. Kontekst był biznesowy, ponieważ firmy instynktownie utożsamiają dodawanie nowych produktów, funkcji czy zadań z innowacją czy sukcesem. Rzecz w tym, że to inteligentne odejmowanie prowadzi do zwiększenia produktywności, ponieważ dotyczy eliminowania nierentownych projektów, usuwania zbędnych procesów, ograniczania liczby spotkań czy maili, które domagają się natychmiastowej odpowiedzi.
O umiejętności mówienia nie tysiącu ważnych rzeczy, aby skupić się na tym, co istotne w projektowaniu interfejsów czy urządzeń wielokrotnie mówił Steve Jobs, czy Jony Ivy z Apple. W biografii słynnego designera pióra Leandera Kahneya jest ciekawy rozdział jak projektowano iPoda.
Temat szerzej zbadał Leidy Klotz, który w książce „Subtract: The Untapped Science of Less” szczegółowo argumentuje na rzecz wyższości odejmowania nad dodawaniem.
In other words, subtraction is the act of getting to less, but it is not the same as doing less. In fact, getting to less often means doing, or at least thinking, more. Removing a freeway is far more challenging than leaving it alone or than not building it in the first place. As my team would find in our studies, mental removal requires more effort too. So, subtractors need not be minimalists, laid-back, anti-technology, or possessed of any other philosophy that owes some of its popularity to its ease. In fact, when we mix up these other philosophies with subtraction, we don’t see taking away as an option, and we discount the hard work needed to make it happen.
Idea upraszczania jest mi bliska, przez wiele lat zajmowałem się tworzeniem prezentacji, gdzie wyzwaniem było pozbywanie się tego, co zbędne. Zna ten problem każdy autor, który musi zmieścić się w zadanej liczbie znaków. To ciekawy wątek do rozwinięcia szerzej w przyszłości.
Dlaczego w praktyce to trudne? Ciekawie wyjaśnia ten mechanizm Piotr Bucki w tekście „Addition bias: dlaczego odejmowanie może być lepsze niż dodawanie”. Podaje więcej przykładów jak nauczyć się odejmować stosując regułę zamiany np. zanim dodasz nowy nawyk, zrezygnuj ze starego, który Ci nie służy; dodając nową subskrypcję, anuluj najpierw starą itd.
Dlaczego więc wolimy dodawać, a nie odejmować? Bo ewolucyjnie i kulturowo jesteśmy silnie nastawieni na przekonanie, że więcej znaczy lepiej. I tak gdy mamy problem, wyzwanie lub zadanie, intuicyjnie dodajemy narzędzia, techniki, czy zasoby, żeby sobie z problemem, zadaniem, czy wyzwaniem poradzić. Jednak to, co w przeszłości ewolucyjnie miało sens, obecnie czasem przysłania nam lepsze rozwiązanie. A odejmowanie, pozbywanie się i porzucanie czasem po prostu da lepsze lub takie same rezultaty, jak dodawanie czy mnożenie bytów. Większość złożoności jest zbędna, ale zarządzamy nią zamiast ją usuwać, ponieważ usuwanie wymaga odwagi, której dodawanie nie wymaga.
W innym miejscu Piotr Bucki rozwija temat proponując wybór drogi przez negację i kilka praktycznych narzędzi do redukcji złożoności.
Codzienna konfrontacja z nadmiarem ciekawych tekstów czy podcastów, to gra skazana a priori na przegraną. Nie sposób przeczytać wszystkiego w całości czy wysłuchać interesujących treści, nawet na dużym przyspieszeniu. Mam robocze metody, efekt FOMO bywa paraliżujący, często via negativa to najlepszy wybór.
Zaczyna się piąty rok wojny w Ukrainie, zastanawiamy się jak długo Rosja będzie jeszcze ją prowadzić. Ekonomistka Aleksandra Prokopenko w aktualnym wydaniu The Economist analizuje stan rosyjskiej gospodarki i używa metafory „strefy śmierci”.
Pojęcie strefy śmierci (death zone) kojarzone jest z himalaizmem, z sytuacją gdy na dużych wysokościach organizm zużywa własne zasoby szybciej, niż jest w stanie je odbudowywać. Szukając energii do podtrzymania funkcji życiowych zaczyna spalać własną tkankę mięśniową. Człowiek nie może zaaklimatyzować się do strefy śmierci, może w niej przebywać przez ograniczony czas.
Prokopenko pisze, że chociaż Rosja może kontynuować wojnę na Ukrainie w przyszłości, jej model gospodarczy prowadzi do systemowego wyniszczenia kraju. Gospodarka utrzymuje stabilność kosztem niszczenia przyszłego potencjału rozwojowego. Wzrost napędza wydatkowanie środków na cele wojenne (obecnie pochłania 8 proc. PKB), co przypomina organizm spalający własne mięśnie w celu pozyskania energii. Przychody z eksportu ropy spadają, gospodarka urosła w minionym roku o 1 proc., prognozy są jeszcze gorsze.
Westerners keep waiting for the Russian economy to collapse. It won’t. But nor will it recover. It has entered what mountaineers call the death zone: the altitude above 8,000 metres at which the human body consumes itself faster than it can be repaired. The Russian economy is stuck in what might be described as negative equilibrium: holding itself together while steadily destroying its own future capacity. (...) This global context creates perverse incentives. Standard economic theory suggests that deteriorating conditions should push the Kremlin towards talks on ending the war. A rational actor facing rising costs seeks an exit. But Vladimir Putin is not only watching his own oxygen gauge. He is watching the other climbers. (...)
Odnotowuje w tym tygodniu kilka dat.
21.02 - 105 lat temu urodził się John Rawls, jeden z najważniejszych filozofów politycznych XX wieku, autor wydanej w 1971 r. „Teorii sprawiedliwości”. Rawls zaproponował słynny eksperyment myślowy: jaki świat zaprojektujesz przy założeniu (tzw. zasłona niewiedzy), że nie wiesz kim w nim będziesz?
18.02 - pierwsza rocznika śmierci Mariana Turskiego, w czerwcu tego roku obchodziłby sto lat. Na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie odsłonięto pomnik, którego bryła upamiętniają Jego XI przykazanie.
16 lutego 2026 r. zmarł prof. Włodzimierz Tyburski, filozof z UMK. W mojej pamięci zostanie jego łagodność, która wyrażała się w życzliwym uśmiechu, czy zgodzie jaką dał mi awansem, abym założył skrzynkę mailową na uczelnianym serwerze na długo przed formalnym zakończeniem pierwszego roku studiów w 1996 r.
(...) jeden z pionierów etyki środowiskowej i twórca humanizmu ekologicznego, uczulał nas nieustannie na to, że ludzka odpowiedzialność moralna nie kończy się na drugim człowieku, ale rozciąga się na całą biosferę. (...) Twoja etyka nie była tylko teorią – ona miała twarz konkretnych gestów. Profesor planował kupić działkę rekreacyjną głównie dlatego, że rosła na niej dostojna, rozłożystą lipa. Gdy po podpisaniu umowy wstępnej okazało się, że właściciele wycięli drzewo, żeby – jak tłumaczyli – nie przeszkadzało nowym nabywcom parceli, Profesor był tak poruszony, że ku zdumieniu sprzedających zrezygnował z kupna, uznając, że bez tej lipy to miejsce straciło swoją aksjologiczną miarę.
Cytat jest fragmentem mowy pogrzebowej prof. Piotra Domerackiego.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.