W tym stałym cyklu dzielimy się z Wami naszymi rekomendacjami, poleceniami i inspiracjami - albo po prostu opowiadamy o tym, co wyjątkowo nas interesuje w danym momencie!
Już po raz 20. zapraszamy Was serdecznie na Marketing Szeptany -przypominając przy okazji, że na końcu czeka także sekcja rozszerzona, w której i tym razem nasi redaktorzy przemycają dodatkowe porady. By dowiedzieć się więcej, a także zyskać dostęp do wielu innych benefitów, zachęcamy do dołączenia do grona Wspierających!
Ale najpierw - trzy stałe kategorie i jedna otwarta, freestyle.
Mateusz: O ile jakkolwiek śledzicie ciuchową przestrzeń internetu poza Magazynem REWERS, na pewno natrafiliście na trend na kamizelki - ale nie te “eleganckie”, a te “wędkarskie”. Jednych bardzo irytują, drugich bardzo intrygują. Na pewno są aktualnie u szczytu popularności, bo jak już nawet Simon Crompton wziął się za ten temat, to znaczy, że opór jest daremny.
(notabene, jego egzemplarz jest moim zdaniem niezbyt atrakcyjnym przykładem - da się znaleźć dużo ładniejsze kamizelki)
I ja, pewnego dnia, przeglądając Vinted w poszukiwaniu rzeczy w kamuflaż frogskin, natrafiłem za śmieszne 15 czy tam 18 zł na taką kamizelkę, wyprodukowaną w Hong Kongu. Nie powinienem tego robić, ale ch…ętnie spróbuję, o co w tym wszystkim chodzi, pomyślałem.
W końcu w hobby chodzi o to, żeby się dobrze bawić, czyż nie?
A z resztą z moim aktualnym statusem mam pełne prawo ubierać się jak “twój stary” czy też inny fanatyk wędkarstwa. Kamizelka odczekała kilka tygodni w szafie, po czym złapałem ją i po prostu założyłem na siebie. A potem drugi raz.
I już za mną chodzi, żeby pół żartem, pół serio - zawsze warto zostawić ten margines! - założyć ją do garnituru. Czekajcie na więcej zdjęć i więcej stylizacji, BĘDĄ.
Kamil: Uległem propagandzie przyjaciół/redaktorów i upolowałem na Vinted swoje pierwsze Aldeny. Już jakiś czas temu podjąłem decyzję, że zweryfikuję, o co tyle szumu, i sprawdzę buty z cordovanu w tej najbardziej pożądanej przeze mnie wersji - czyli fullstrap penny loafer.
Fullstrap jest dla mnie najładniejszym fasonem. Posiadam też brązowe loafersy z Carminy w tym kroju i są znacznie ciekawsze, niż standardowe penny - trudniej jednak je znaleźć, mało marek niestety takie buty produkuje. Kiedy więc na Vinted trafiłem parę w rozmiarze prawdopodobnym (bo nigdy nie miałem do czynienia z Aldenami i amerykańską rozmiarówką), postanowiłem strzelić.
Po krótkim targowaniu sprzedawca dorzucił jeszcze oryginalne prawidła do zestawu, a po odświeżeniu u Łukasza buty zyskały drugie życie. Poza zelówkami, gwoździkami i polerowaniem Łukasz zajął się też wklejeniem zapietek. Nie wiem, jak grube ci Amerykanie mają pięty, ale strasznie mi ona w tych loafersach latała. Drugie pierwsze wrażenie jest więc fenomenalne, ale czy zrozumiem fenomen Aldenów… okaże się za parę miesięcy, kiedy buty zżyją się z moją garderobą na amen.
Łukasz: Ostatni miesiąc to jakiś czas kontrastów. Mimo tego, że jak mogliście już zresztą przeczytać w poniedziałek, noszę ciągle to samo… to nie ma nudy. Bo, z jednej strony niemalże codziennie połączenie długi dół/krótka góra lub krótki dół/długa góra, ale z drugiej zdarzają się też garnitury i krawaty.
Po kilku miesiącach zakupowego odwyku, wykonałem w ostatnim tygodniu pewne ruchy w szafie. Jedna z koszul, która od dłuższego czasu nie mogła się doczekać wyjścia znalazła już nowego właściciela. Ten sam los spotkał również dwa krawaty, które upolowałem kiedyś w Internecie, a nie jak pozostałe przywiozłem z różnych stron świata. W miejsce jednego z nich wpadł już inny. Do tego wpadł nieplanowanie, bo dostałem go w prezencie od grupki przyjaciół… Z tego miejsca obdarowującym jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam was serdecznie! To duże szczęście, gdy ludzie dookoła wiedzą co wam się podoba, co nie? Sam krawat na pewno pojawi się gdzieś u mnie niebawem, czy tutaj, czy na Instagramie.
No i pożegnałem się z jedną parą butów! Moje bordowe fullstrapy służą już komuś innemu. Ale nie przeżywam tego mocno, bo wiecie…
ONE OUT → ONE IN.
Mateusz: Większość kultury, którą aktualnie konsumuję, jest w formie audio - a i nie powiedziałbym, że jest jej ostatnio jakoś wyjątkowo dużo. Na szczęście muzyka może grać i na słuchawkach, i na głośnikach; i w pracy i w czasie wolnym; gdzieś w tle i głośno, w centrum uwagi. A jak już mówiłem ostatnio, dla treningu skupienia więcej słucham jej teraz albumami.
Jeśli czytacie tę serię, to wiecie, że polecałem już bardzo różne rzeczy - od polskiego patorapu, przez japoński jazz i city pop, po playlisty z gier serii GTA. A mimo to, zawsze znajdzie się coś innego, co w danym momencie w głowie mi gra - teraz na przykład wróciłem muzycznie do przełomu lat 60. i 70. (albo, jak to lubię mówić, do czasów liceum, bo tego wtedy słuchałem). W sierpniu odświeżam “Electric Ladyland” Hendrixa, odpływam przy “Animals” Pink Floyd i znów zasłuchuję się w “In the Court of the Crimson King” King Crimson. A na pytanie “jaki artysta towarzyszy ci w życiu najdłużej?”, nadal odpowiedź brzmi: The Doors.
Kamil: Świetny serial na HBO, który towarzyszył mi w drodze do Japonii, został stworzony na podstawie książki. Tokio Vice, bo o nim mowa, to naprawdę kawał dobrej historii - opowiada o pracy dziennikarza śledczego, Jake’a Adelsteina, który jako jedyny Amerykanin został zatrudniony w japońskiej gazecie. W końcu, po latach, miałem okazję przeczytać książkę i z czystym sumieniem chcę ją polecić.
Adelstein opisuje Tokio bardzo obrazowo, posługuje się jasnym językiem, ma świetny humor i pomaga zrozumieć tak bardzo obcy dla nas świat. Książka trzyma w napięciu do samego końca, choć przyznaję, że trudno powiedzieć, ile z tych historii wydarzyło się naprawdę - szczególnie że nawet gazeta Yomiuri nie jest skora do podzielenia się danymi, jak wiele artykułów napisał Jake Adelstein (w gazetach japońskich rzadko podpisuje się artykuł imieniem i nazwiskiem). Mimo wszystko, jeżeli lubicie kryminały, to polecam zapolować na Tokio Vice, a także obejrzeć dwa sezony serialu na HBO. Klimat nie do podrobienia!
Łukasz: Oh, Crimson King… Ja dla odmiany katuję w kółko “Nights in White Satin” The Moody Blues. Odsyłam do 2:45, podziękujecie mi później. Co do tej piosenki, to jest tu pewien szerszy kontekst, ale o tym już w najbliższym odcinku Radia REWERS w niedzielę. Z takich klasyków, choć w inną stronę to jeszcze jedną piosenkę wam podrzucę - “Ventura Highway” zespołu America. Odjazd.
Oprócz tego, długo oczekiwany powrót do oglądania Fullmetal Alchemist: Brotherhood. Obecnie numer #3, a przez bardzo długi czas niekwestionowany #1 na MyAnimeList.net. Do tego prywatnie jedna z moich ulubionych serii ever. Zaczynasz oglądać, zastanawiasz się przez kilka odcinków skąd tak wysoka ocena po czym, gdy już zaczniesz rozumieć co tu się dzieje, nie ma się dalej nad czym zastanawiać. Polecam serdecznie, przekonajcie się sami.
Mateusz: Wymyśliłem sobie taki fajny rytuał, że będę z synem [DUMNIE TO BRZMI] chodzić sobie co rano na kawę na mieście. Owszem, utyskiwałem już nad jej poziomem, ale uparłem się znaleźć wyjątek od reguły, który mógłby służyć za przyjemny cel spacerów. Kryterium była i dobra kawa, i jakieś takie… poczucie sąsiedztwa? Miejsce na pogaduchy i na smaczne espresso, z ciekawszych-niż-zwykła-Brazylia ziaren (poznańska dusza przelew nadal każe mi pić w domu, “lepiej i taniej”).
Oto jest porządny Espresso Bar na Mokotowie: pozdrawiam Pana od Kawy, z którym i się człowiek pośmieje, i wypije przesmacznego szota jego autorstwa - gość do kolby pakuje nawet swoje wypały pod przelew i wychodzi mu to baaaardzo dobrze.
Kamil: Ogromne słowa uznania dla poznańskiej piekarni Brot - nawet nie za chleb, a za krem z orzeszkami o smaku słonego karmelu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się wyjeść praktycznie cały słoik łyżeczką w ciągu jednego dnia, a tu proszę! Daleko nie musiałem szukać. Sam chleb oczywiście też fenomenalny, ale kto by się przejmował chlebem, skoro obok są dostępne takie pyszne delikatesy?
Łukasz: Polecajka wrocławska czyli kuchnia francuska i Odré! Od czasu do czasu cudnie przejść się na coś naprawdę dobrego i ten lokal nie rozczarował. Ostrygi, sery, hamachi, vol-au-vent i co jeszcze dusza zapragnie.
Choć w menu są też opcje dla nie jedzących mięsa - weganie raczej tam nie zaszaleją. Dla tych ostatnich polecę inne bardzo lubiane przeze mnie miejsce na mapie miasta czyli Warzywniak na ul. Kościuszki. Wegański comfort food i to w ilościach, z którymi trudno sobie poradzić.
Mateusz: No to co, kontynuując poprzedni punkt powinienem chyba powiedzieć “polecam ojcostwo”? Zaraz stuknie (już? dopiero? czas leci bardzo szybko) pierwszy miesiąc, a ja już zdążyłem znaleźć w sobie ogromne pokłady dodatkowej cierpliwości, odkryć nowe umiejętności elastycznego planowania i nabyć więcej wewnętrznego spokój. Czy jest trudno? Tak; ale nie przeraźliwie. Czy jest pięknie? Jak najbardziej. Czy trzeba odłożyć wszystkie fajne ciuchy na półkę? Nie. Ale lepiej być pewnym, że da się je wyprać i/lub zachowywać szczególną ostrożności. Jeśli coś się zmieni, będę raportował.
Kamil: Słuchanie muzyki albumami jest niedoceniane w erze streamingu, niestety. Dopiero od niedawna odkrywam, jak wielu artystów dba o to, aby albumy tworzyły spójne opowieści, miały właściwe tempo i swój odpowiedni charakter. Tego nie da się odczuć skacząc po piosenkach, puszczając hit za hitem podczas bezmyślnego scrollowania. Tryb „nie przeszkadzać” oraz album w słuchawkach podczas spaceru, bez możliwości przełączania piosenek - to jest moja polecajka na ostatnie wakacyjne ciepłe wieczory.
Łukasz: W tym miesiącu polecenie biżuteryjne - ostatnimi czasy przymierzyłem zaskakującą ilość pierścionków i jestem oczarowany. Choć póki co nie planuję stricte żadnych zakupów, to same próby sprawiają przyjemność. No i jest tyle opcji do wyboru!
Kto wie co koniec końców wybiorę, Ale jestem przekonany, że gdy przymierzę ten właściwy od razu będę wiedział, że to o to chodziło.
Czyli jak kupić dobrą flanelową koszulę, kącik perfumiarski i mini-Perełki.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.