18/07/2027
W tym wydaniu kontynuuję temat z poprzedniego, gdzie zwracałem Twoją uwagę na to, że w świecie, w którym wszystko jest tylko informacją – ciągły ich napływ ma ukryty koszt: uczy Cię raczej przeglądania niż dostrzegania. Toniemy w morzu bodźców, a jednocześnie łakniemy mądrości. Co można za nią dziś uznać i gdzie jej szukać?
Dane o wszystkim, wszędzie, naraz
Marshall McLuhan powiedział, że medium samo w sobie jest przekazem – i można by uznać to za intelektualną ciekawostkę z lat 60., której uczono dziennikarzy na studiach (pamiętam, jak dziś tamten wykład!), gdyby nie fakt, że dotyka Cię to każdego dnia. Nie chodzi o to, co czytasz, oglądasz czy scrollujesz, ale o to, jak dane narzędzie kształtuje sposób, w jaki myślisz i przetwarzasz informacje. Tu zaczyna się dziś dyskusja o informacji. Telewizja uczyła bierności, internet uczy fragmentaryczności, algorytmy mediów społecznościowych uczą reagowania szybciej, niż zdążysz pomyśleć, do czego AI skutecznie Cię nie zachęca – oduczając myślenia.
E.O. Wilson – amerykański biolog, entomolog i jeden z najbardziej wpływowych przyrodników XX wieku – napisał w roku 1998 książkę „Consilience: The Unity of Knowledge”, w której argumentuje, że wszystkie dziedziny wiedzy (nauki przyrodnicze, społeczne, sztuka, etyka) powinny dążyć do wspólnego, spójnego obrazu rzeczywistości, zamiast funkcjonować jako odrębne, niepowiązane ze sobą silosy. Dyskusja o koniecznym współdziałaniu nauk humanistycznych ze ścisłymi jest dziś o wiele bardziej aktualna niż kiedykolwiek wcześniej. Dysponujemy obecnie ilością danych, o której poprzednie pokolenia mogły jedynie marzyć. Dla osoby z XIX wieku scenariusz, w którym cała wiedza i wytworzona przez ludzkość treść (i nie tylko ta pisana) dostępna jest na wyciągnięcie palca, byłby czymś o wiele bardziej nierealnym niż obca cywilizacja. Tymczasem dziś nowe informacje generuje już nie człowiek – ale maszyny i to w tempie, które nawet nam, organizmom białkowy trudno pojąć rozumem. Wilson w swojej książce zwrócił uwagę na to, że:
„Informacja ma moc informowania, ale to mądrość ma moc przemiany”.
Dane na każdy możliwy temat, dostępne niemalże wszędzie, natychmiast i nierzadko naraz – tworzą nowe dane. Nierzadko te, które nie niosą żadnej konkretnej czy nowej wiedzy. Brzmi, jak opis działania większość LLM-ów? Bingo! Wiedza dawno przestała być celem informacji i informowania. Stephen Hawking ostrzegał przed tym zjawiskiem już na wiele lat przed pojawieniem się dostępnej publicznie, generatywnej sztucznej inteligencji, mówiąc:
„To nie niewiedza, lecz złudzenie wiedzy jest wrogiem wiedzy”.
Wypisz wymaluj definicja halucynacji agentów AI.
Mądrość, czyli?
Morgan Housel – jeden z moich ulubionych pisarzy i publicystów finansowych, partner w funduszu Collaborative Fund, który napisał kultowe i obowiązkowe moim zdaniem dla każdego książki „Psychologia pieniędzy” oraz „Niezmienne prawdy” – w tekście „Different Kinds of Smart” wychodzi od upadku Long Term Capital Management – funduszu prowadzonego przez jednych z najbardziej akademicko błyskotliwych inwestorów w historii, który mimo to zbankrutował w środku najlepszej hossy.
Inteligencja lub mądrość według niego to nie jedna cecha, tylko zestaw bardzo różnych umiejętności, a LTCM miało w nadmiarze jedną z nich, brakowało im za to pokory i wyobraźni.
Housel wymienia pięć składowych „bycia mądrym”, które rzadko idą w parze z akademickim wykształceniem:
Pierwsza jest świadomość, że Twoja dziedzina jest tylko jednym z wielu czynników rządzących światem – i że ktoś, kto zna się nieźle na kilku obszarach, często rozumie rzeczywistość lepiej niż ekspert zamknięty w jednej specjalizacji. Tak, system edukacji mówi coś innego. Nie, lekarzowi też przyda się więcej niż sama biologia i chemia (np. fizyka).
Druga stanowi coś, co Housel nazywa „sztangą” charakteru: odwaga w podejmowaniu śmiałych decyzji połączona z walką o przetrwanie. Housel przywołuje tu Buffetta komentującego upadek LTCM – ryzykowali coś, na czym im zależało, dla czegoś, na czym wcale im nie zależało. Często sam wpadam w tę pułapkę.
Trzecia dotyczy siły narracji dookoła samych faktów i danych. Fakty nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy ktoś potrafi je opowiedzieć w sposób, który ludzie zapamiętają – dlatego dobry gawędziarz z przeciętnym pomysłem częściej wygrywa z posiadaczem świetnego pomysłu, który liczy na to, że fakty obronią się same.
Czwarta jest pokora wynikająca nie z przekonania „mogę się mylić”, ale ze świadomości, że – ze względu na ograniczone doświadczenie – najpewniej się mylisz, zwłaszcza w rozumieniu tego, jak myślą inni ludzie. Osoby, które szybko pięły się po szczeblach kariery dzięki wynikom w nauce, często mają niewiele wspólnego z ludźmi, o których losie decydują (bagaż doświadczeń jest tu zupełnie inny).
W końcu piąta jest umiejętność odraczania gratyfikacji – ale nie poprzez silną wolę, tylko poprzez strategiczne rozpraszanie uwagi. Housel przywołuje tu klasyczny test z pianką: dzieci, które potrafiły poczekać, nie gapiły się na nagrodę, tylko odwracały od niej uwagę (chowały się pod biurkiem, śpiewały, bawiły butami). Wniosek: długoterminowe myślenie działa najlepiej wtedy, gdy samo bieżące działanie jest na tyle satysfakcjonujące, że nagroda w przyszłości nie musi ciągle zaprzątać głowy.
A żeby ocenić te bieżące działania, których prędkość występowania po sobie jest największa w historii ludzkości, przydają się nie tyle dane – co umiejętne interpretowanie tych spośród nich, które faktycznie mają w danym przypadku znaczenie i są jakościowe. Mądrość, często utożsamiana z inteligencją (z czym nie do końca się zgadzam, ale to temat na osobne wydanie), to według mnie:
umiejętność rozwiązywania problemów,
które rozwiązuje się dzięki zdolności do załatwiania spraw,
a to wymaga znacznie więcej niż dowodów matematycznych i dobrej pamięci – wymaga zrozumienia człowieka po drugiej stronie.
Przestań kłapać
Słuchasz (książek, podcastów, informacji, którymi bombardowani jesteśmy zewsząd), żeby odpowiedzieć na jakieś pytanie. Czy nie tak uczono Cię w szkole? A gdyby tak słuchać, żeby zrozumieć?
Długie lata zajęło mi zrozumienie tego, że niekoniecznie muszę odzywać się jako pierwszy w pomieszczeniu. W konsekwencji, gdybym miał dziś podjąć się próby zdefiniowania umiejętności słuchania, to w pierwszej kolejności odróżniłbym ją od słyszenia, o czym już pisałem. Dalej zgodziłbym się z Gregiem McKeown, że słuchanie to nie jedna umiejętność – a trzy:
Słuchanie = zwracanie uwagi na słowa, czyli słyszenie. Efekt? Identyfikacja informacji.
Zrozumienie = zwracanie uwagi na znaczenie słów. Efekt? Czego dotyczyła ta informacja. Co przekazano?
Głębokie zrozumienie = zwracanie uwagi na to, czego nie powiedziano. Efekt? Refleksja pomagająca Ci uniknąć nieporozumień, a często zdanie sobie sprawy z tego, czego nie powiedziano.
Długo sam poprzestawałem na pierwszej.
Większość komunikacji nie załamuje się z powodu tego, co zostało powiedziane – ale z powodu tego, co zostało pominięte. W rozmowach, które mają znaczenie – z rodziną, klientami, zespołami – różnica między słuchaniem a głębokim zrozumieniem może wpłynąć na wszystko, co nastąpi później. Pomiędzy zgodą a sprzeciwem istnieje przestrzeń na zrozumienie. I właśnie w tej przestrzeni rozwiązuje się prawdziwe problemy. Z biegiem czasu umiejętność słuchania daje coś w rodzaju nieuczciwej (ale pożądanej!) przewagi – a Ty gromadzisz mądrość. Najlepsi liderzy, stratedzy i specjaliści od rozwiązywania problemów to nie ci, którzy mówią najwięcej. To ci, którzy najlepiej słuchają.
To niezwykłe, jak często prawdziwym problemem nie jest to, co się wydarzyło, ale sposób, w jaki zostało to przekazane.
Nie wydelegujesz uważności
Możesz zlecić komunikację innym. Możesz zautomatyzować wiadomości i swoją pracę.
Ale nie możesz zlecić innym swojej obecności.
Mamy dane. Brakuje mądrości, a ta często kryje się w zwykłych, ludzkich rozmowach – przy kawie, nie na Zoomie.
„Największym komplementem, jaki kiedykolwiek mi dano, było to, że ktoś zapytał mnie, co myślę i wysłuchał mojej odpowiedzi”.
– Henry David Thoreau –
Chatbot też Cię wysłucha? Być może. Pewne jest to, że zawsze odpowie.
Człowiek nie musi używać słów, aby pokazać, że Cię rozumie.
Ma do dyspozycji werbalną ciszę, która dla technologii jeszcze długo pozostanie zagadką.
✒️ ZZA KULIS
Ponownie złapałem się na tym, że mojej głowie dużo łatwiej jest obecnie pracować z analogowymi pomocami. W tym konkretnym przypadku – ponownie – chodzi o papier.
Zabrałem się w ostatnich dniach za analizę pewnego finansowego tematu. Naturalnie ekran, Excel i systemowa aplikacja Freeform od Apple były w tym przypadku dla mnie dość naturalnymi wyborami. Nawiązując do tematu dzisiejszego wydania – moje pokolenie przyzwyczajono do tego, że do tematów ścisłych „najlepszy jest komputer”. Czy na pewno? Jasne jest, że nikt nie będzie teraz wracał do liczenia w słupku ani rozpisywania macierzy, wielomianów i całek na kartce papieru! Choć byłem ostatnim rocznikiem, który w rozszerzonej podstawie matematyki miał te rzeczy, podobnie jak zdania i działania logiczne. Do dziś uważam, że to wielki fart i nie rozumiem, dlaczego je wykreślono – zwłaszcza logikę.
Z drugiej strony dane to nie tylko liczby, jak pisałem wyżej.
Okazuje się, że analiza nawet finansowego tematu wspierana fizycznym, a nie cyfrowym nośnikiem i długopisem/ołówkiem idzie w moim przypadku o wiele sprawniej niż w nawet najprostszej aplikacji do tego stworzonej (ang. mind mapping), jak Freeform. Zastanawiałem się dlaczego i doszedłem do jednego wniosku, który według mnie stanowi odpowiedź.
Papier, przez swoją fizyczną ograniczoność, lepiej chroni przed zakopywaniem się w tzw. króliczych norach. Czyli prościej pisząc: pomaga widzieć to, co faktycznie ma znaczenie, a nie generować wnioski/pomysły/dowody w nieskończoność. O ile nie weźmiesz zestawu kolorowych zakreślaczy (co wymaga ich znalezienia w domu, a nie wybrania ikony na górnym pasku) – nie zdołasz się ukryć za formą. Zostaje treść. Z moich obserwacji wynika, że nawet bardziej złożony problem da się rozpisać na połowie typowej kartki A4.
Podobnie mam z planowaniem ważniejszych tematów i treści na nadchodzący miesiąc – robię to na wydrukowanej, papierowej siatce kalendarza (opcja w systemowej aplikacji Kalendarz na macOS). Polecam sprawdzić. Ja lubię szczególnie te żółte, dość ikoniczne notatniki, ale jeśli masz teraz przez rok wybierać notatnik – idź do papierniczego po ryzę papieru lub najtańszy zeszyt.
Daj znać, czy pomogło – odpisując na tę wiadomość lub w komentarzu, jeśli czytasz na stronie.
„Jeśli chcesz się czegoś nauczyć, przeczytaj o tym. Jeśli chcesz coś zrozumieć, napisz o tym. Jeśli chcesz coś opanować, naucz tego innych”.
– Yogi Bhajan –
Swoją drogą – przed tygodniem zwracałem Twoją uwagę na fakt, że sama definicja „komputera” jest dziś o wiele trudniejsza niż jeszcze dekadę temu i tak naprawdę – każdy ma swoją. A skoro o tym mowa, w najnowszym odcinku podcastu „Bo czemu nie?” → opowiedziałem szerzej o moim eksperymencie z pracą i działaniem tylko na iPhonie 17. Był moim komputerem przez tydzień. Co z tego wyszło?
Przechodzimy do Porady tygodnia oraz moich rekomendacji.
Porada tygodnia
Jaki przewód będzie do tego najlepszy?
Kocham takie projekty. Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego przesyłanie danych na dyski zewnętrzne nie odbywa się tak szybko, jak byś chciał, lub pewne urządzenie peryferyjne po prostu nie działa – prawdopodobnie możesz użyć WhatCable, pomocnej małej aplikacji od dewelopera Darryla Morleya.
WhatCable sprawdza porty USB komputera Mac i wszystko, co do nich jest podłączone, i informuje o prędkościach i zasilaniu dla aktualnie podłączonych kabli USB i Thunderbolt, a także o ich maksymalnych wartościach.
PARTNER WYDANIA
A jeśli już mowa o przewodach, to nadal (do końca lipca) możesz korzystać z kodu rabatowego, który daje Ci -12% na cały asortyment sklepu Pancernik.eu, bez udziwnień. Znajdziesz tam chyba każdy możliwy przewód na rynku… Kod rabatowy na cały koszyk to: pancerneboczemunie.
Na co ostatnio trafiłem?
🛋️ DO KAWY
Squircle jail → czyli jak Apple zabrało ikonom to, co czyniło je ikonami.
Apple pozywa OpenAI → w tle Jony Ive i setki byłych pracowników.
Zrób Dumb Phone z iPhone’a dzięki systemowym ustawieniom dostępności → [dostęp płatny]
Niestety, nie jest to żadnym zaskoczeniem → analiza cytowań w badaniach medycznych wykazała, że na początku 2026 r. liczba nieistniejących, „wyimaginowanych” cytatów osiągnęła poziom 57 na 100 tys. artykułów. W sporej mierze przyczyniło się do tego AI.
Trenujesz? → Na pewno ucieszy Cię ta nowość na Stravie, choć sam nadal wolę szukać biegów na Finisherze →
„Science” pokazuje Svalbard z rzadko poruszanej strony → nie geopolitykę archipelagu, a cenę, jaką za jego rosnące znaczenie strategiczne płaci nauka. Prowadzenie badań na Spitsbergenie z roku na rok staje się coraz trudniejsze.
🎧 PODCASTY I KINO
z podcastu „Lepiej Teraz” przygotowuje serię o jednym z tych liderów, których za młodu skazano na życiową porażkę, a ich nieoczywiste życie, dosłownie zmieniło świat! Ukazało się już pięć odcinków:
Benjamin Franklin (Cz. 4) Ucieczka, która zmieniła wszystko →
Benjamin Franklin (cz. 2) 6-stopniowa metoda pisania prozy →
Benjamin Franklin (Cz. 1): Chłopiec, który wynalazł płetwy →
A jeśli interesuje Cię wersja papierowa biografii tego wyjątkowego człowieka, polecam tę pióra Waltera Isaacsona →
Ustawa o OKI przeszła w sejmie → i czeka na podpis prezydenta!
To człowiek jest celem hakerów → firma dopiero potem.
Obliczenia i komputery kwantowe → hype, szansa czy zagrożenie?
Dość regularnie ktoś zadaje mi pytanie: Co tak naprawdę kochasz w Skandynawii? → Ten film zbiera sześć nawyków, które kosztują – nic – a ich wdrożenie może pomóc Ci patrzeć na życie z nieco innej perspektywy. [WIDEO]
☕️ ZE ŚWIATA KAWY
W tym miesiącu będę nagrywał odcinek mojego kawowego podcastu z osobą, która chciałem w nim gościć już od dawna. Będzie to też jedyny odcinek w lipcu. Jego tożsamość poznasz za tydzień.
Tymczasem dziś w ramach inspiracji podrzucam archiwalny odcinek → (idealny na wakacyjne, długie dni!) o tym, jak można połączyć bieganie z kawą
🎙 MÓJ NAJNOWSZY PODCAST →
#457: iPhone 17 jako komputer? Spróbowałem! →
🗞️ POPRZEDNIE WYDANIE
Chcesz być na bieżąco i odebrać e-book? Zasubskrybuj. Bo czemu nie? Do usłyszenia!

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.