04/07/2026
To wydanie miało być dłuższe i powstać w dalszej części roku, ale ostatni – z życia wzięty – przykład od jednego z Czytelników i towarzyszące mu głosy Słuchaczy przyspieszyły sprawę. Dlaczego?
Dwa ruchy przeciwko technologii
W swoim newsletterze Joanna Stern opisała jakiś czas temu swoje spojrzenie na dwa obozy społecznego ruchu przeciwko smartfonom. Rzecz ma miejsce w USA, ale spokojnie można ją odnieść także do Europy, a w dalszej części zderzę to z realiami i danymi z naszego rynku.
Według autorki pierwszy obóz opowiada się za ograniczeniem technologii. Jego zwolennicy zachwycają się telefonami z klapką, odtwarzaczami MP3, iPodami – czyli dobrze znany Ci temat, jeśli czytasz mój newsletter od dłuższego czasu. W skrócie: retro trend i powrót do klasyki (nierzadko analogowej). To wszystkie urządzenia typu „point-and-shoot” – robiące dobrze de facto jedną rzecz. I właściwie wszystko, co nie wysyła Ci powiadomień.
Drugi obóz domaga się zmiany obecnej technologii. Nie próbuje cofać się w czasie, tylko wykraczać poza smartfony. Tutaj, jak pisze dalej Stern, wizja obejmuje okulary z AI, nadchodzące AirPodsy z kamerami, douszne słuchawki, rozmaite smart pierścionki, przypinki i inne gadżety, które mogą wyeliminować lub przynajmniej ograniczyć naszą zależność od prostokątnych ekranów. Dwa słowa klucze w tej wizji to właśnie „prostokątny ekran” – wrócę do nich później.
Te dwie grupy łączy jedno podstawowe przekonanie: spędzamy o wiele za dużo czasu, wpatrując się w świecące ekrany.
Prawda stara jak świat? Zgadza się. Przyjrzyjmy się jednak liczbom. Najpierw tym w USA.
Około połowa Amerykanów chce ograniczyć czas spędzany przed ekranem, który według badania YouGov przeprowadzonego latem ubiegłego roku wynosi średnio około pięciu godzin dziennie.
Czterech na dziesięciu dorosłych poniżej 30. roku życia śpi z telefonem na łóżku – obok siebie. Nie robię tego od kilku lat i przyznam szczerze (nie musisz mi wierzyć), że wyeliminowanie smartfona z sypialni i sprzed oczu na godzinę lub dwie przed zaśnięciem to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem w ostatniej dekadzie.
Jak długo, według własnych słów, Amerykanie mogliby bez problemu obejść się bez smartfonów do użytku prywatnego? Jeśli wierzyć deklaracjom – maksymalnie dzień. I tutaj wracamy do założeń drugiej grupy, o której wspomniała Stern.
Zamienił stryjek siekierkę na kijek
Jeżeli z jednej strony chcemy odkleić się od „prostokątnych ekranów”, a z drugiej pomysłem na to jest założenie okularów AI, które ekrany – niemalże dosłownie – przykleją do naszych oczu, to coś tu nie gra, prawda? Z przypinkami i pierścionkami nie jest lepiej (Może dlatego żadna nie odniosła do tej pory sukcesu sprzedażowego?), ponieważ jeśli bezmyślne przewijanie ekranu mam zamienić na gadanie do przypinki, prosząc asystenta głosowego o najmniejszą bzdurę – to moja głowa dość szybko będzie musiała robić tylko tę jedną rzecz. Gdyby tego typu produkty odniosły sukces w masowej sprzedaży, społeczne i ekonomiczne skutki byłyby nie do opisania. No chyba, że mowa o Polsce i Siri AI – to tutaj długo jeszcze nie pogadamy. ;-)
Jak to wygląda nad Wisłą?
Nie trzeba nawet sięgać do dorosłych, bo najnowsze dane dotyczące najmłodszych użytkowników i użytkowniczek technologii nie pozostawiają złudzeń.
Ponad 1,2 miliona dzieci w wieku 7–14 lat spotkało się w internecie z reklamą alkoholu. 43% używa najpopularniejszego chatbota AI. Z tzw. mediów społecznościowych korzysta zaś 60% dzieci i młodzieży poniżej 15. roku życia – granicy wiekowej, którą wiele innych państw przyjmuje za cezurę dostępu do tego typu produktów.
A dorośli?
13 godzin korzystania z urządzeń elektronicznych w ciągu doby to średnia dla Polski.
Badani deklarują, że w sieci spędzają dziennie średnio 9 godzin i 38 minut.
3 godziny 13 minut średnio dziennie spędzamy ze smartfonem.
W pierwotnych założeniach tego wydania zamierzałem w tym momencie podjąć kolejną refleksję na temat naszej higieny cyfrowej i ekonomii uwagi, a właściwie jej braku.
I w tym momencie wydarzyły się dwie rzeczy:
Drastyczne podwyżki cen sprzętu u Apple w związku z niedoborami i drożyzną na rynku pamięci RAM (Dzięki, rewolucjo AI.).
I rzecz ważniejsza – reakcja wielu z moich Słuchaczy i Czytelników na powyższe.
To właśnie kilka wiadomości (imiona nadawców zmieniłem, aby zapewnić im anonimowość) od Was uświadomiło mi, że nie o same ekrany tutaj chodzi.
A może problem leży gdzie indziej?
Dawid napisał do mnie taką wiadomość:
„Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem, że nic nie kupiłem przed podwyżkami, które nadeszły. Decyzja o nie-kupnie była przemyślana […] Widzisz, [nazwa twórcy z YouTube] się zabezpieczył i kupił iPada przed podwyżkami”.
Mail od Łukasza brzmiał już zdecydowanie mocniej:
„Czuję się jak przegrany. Starałem się wyczekać odpowiedni moment, a tu takie ceny! Zostałem z dwuletnim sprzętem na nie wiem ile. Działa dobrze, ale to nie ma znaczenia, skoro nie stać mnie już na nowy”.
Najsmutniejsza, dla mnie – obserwatora rynku technologii i elektroniki użytkowej od ponad 20 lat – była jednak wiadomość Piotra:
„Krzysiek, nie mogę spać po tych podwyżkach. Cały czas sprawdzam porównywarki, licząc na cud. Najgorsze jest to, że sprzęt mam dobry i jest dla mnie wystarczający. Staram się tak o tym myśleć, jak Ty radzisz, ale moja głowa nie daje rady… Przespałem okazję?”.
To nie są wiadomości od nastolatków szukających własnej drogi i tożsamości w dość złożonych czasach. To są maile od dorosłych ludzi, którzy po prostu ulegają ogólnej narracji mediów (przede wszystkim technologicznych) o tym, że:
„trzeba” trzymać rękę na pulsie, aby kupić kolejny sprzęt w dobrej cenie,
opinie ludzi na X czy dowolnym innym portalu są „wiążące dla branży”,
„musisz” zmieniać sprzęt co roku, bo tak mówią twórcy,
jeśli twórca robi daną rzecz, to „należy” zaufać i zrobić podobnie, bo „on/ona się zna”,
Polska „zawsze” obrywa najbardziej i firma XYZ robi to celowo, więc „trzeba” ich przechytrzyć i kupić taniej,
my mamy takie problemy, bo jesteśmy biedni „jak nikt inny”.
Mógłbym jeszcze długo wyliczać. Żadna z rzeczy na powyższej liście nie znajduje potwierdzenia w faktach i danych.
Myślę, że problem nie leży dziś tylko w tym, ile czasu spędzamy z elektroniką, ale że kompletnie boimy się podejmować własnych decyzji i brać za nie odpowiedzialność w kontekście naszej relacji z technologią i elektroniką użytkową.
Choćbym nie wiem ile razy pisał tutaj i mówił w podcaście, że technologia powinna służyć Tobie, a nie Ty jej, szanse na wygranie z siłą marketingu Big Techów mam żadne. I tak będę pisał i mówił. Dlaczego?
Ponieważ naprawdę nie jest rzeczą przyjemną czytać wiadomości, w których w obliczu realnej – a nie tej anegdotycznej – sytuacji świata, czyimś największym problemem aktualnie jest to, że nie wymienił komputera czy smartfona „w porę”. Tego samego, który wczoraj był „genialny” i miał „posłużyć jeszcze wiele lat”. Nie mam gotowej recepty na to, jak i czy w ogóle możemy wyeliminować z głowy takie myślenie. Nie zachęcam do wyjechania w tybetańskie góry i życia w chatce. To nie jest i nigdy nie był sposób. Nie uciekniesz od świata. Mnie oswoić ten świat pomaga stoicyzm, ale nie każdy musi chcieć iść w jego stronę. Czas też gra tu pierwszoplanową rolę i wiem, że mam go zdecydowanie więcej niż możesz mieć Ty lub ktoś czytający to wydanie.
Nie mam odpowiedzi, ale to nie pierwsze tego typu wymiany wiadomości z Czytelnikami i Słuchaczami, a i na żywo zdarzyło mi się kilka rozmów podobnego kalibru. Nie potrafię ich zlekceważyć ani nie próbować szukać odpowiedzi na powracające pytanie:
Co poszło nie tak, hm? Przecież to tylko technologia!
A może już dawno – aż – technologia?
Każdy (w tym ja) musi odpowiedzieć sobie na to pytanie samodzielnie. Warto.
Swoją drogą gość najnowszego odcinka mojego podcastu „Bo czemu nie?" jest przykładem samouka, który wykorzystał możliwości, jakie dało AI, i stworzył aplikację, która realnie pomaga ludziom zarządzać domową apteczką. Dlaczego to ważne i jak duży impakt społeczny może mieć prosty pomysł?
#455 – Stworzył cyfrową, domową apteczkę →
✒️ ZZA KULIS
A za kulisami bynajmniej nie stoję w kolejce po nowy komputer, ale raczej mam przed sobą takie widoki…
Sezon Północy uważam za otwarty i pozdrawiam Cię z niej najserdeczniej, jak potrafię!
Porada tygodnia
Nieoczywista książka
Jeśli szukasz lektury, która nie jest kolejną analizą problemów z zaspokojeniem mocy obliczeniowej centrów danych, ale opowieścią o zwykłym-niezwykłym życiu – to mam coś, co mogę polecić. Skończyłem w tym tygodniu czytać „Byłem kurierem w Pekinie” autorstwa Hu Anyana.
Opis wydawcy brzmi tak:
„Hu opowiada o wyczerpującej pracy bez perspektyw na spełnienie. Znosi ją ze stoickim spokojem, surowym humorem i silnym poczuciem własnej tożsamości”.
Moja refleksja po przeczytaniu całości?
To kolejna z tych książek, które powinno się przepisywać na receptę. Jeśli szukasz nieudawanej relacji człowieka wiodącego – jak Ty – zwykłe, a przy tym (również jak Ty!) niezwykłe życie, to jest dobra propozycja.
Na co ostatnio trafiłem?
🛋️ DO KAWY
Choć podręczniki sugerują, że anatomia jest „skończona” → to złudzenie kompletności sięgające czasów Vesaliusa wzięło się z niereprezentatywnej próby badanych ciał – często osób ubogich, chorych lub słabo udokumentowanych. Naukowcy podkreślają, że mapa ludzkiego ciała wciąż nie jest pełna.
Norwegia niemal całkowicie zakaże → korzystania z narzędzi AI w podstawówkach tłumacząc to troską o rozwój dzieci i ich samodzielne myślenie. To kolejny głos w europejskiej dyskusji o granicach technologii w edukacji. Malezja zresztą też dołącza → do grona państw z podobnymi regulacjami.
Google DeepMind nawiązało współpracę z wytwórnią A24 (jedną z tych, których produkcję szanuję od lat najbardziej!) → by wspólnie testować zastosowania generatywnej AI w produkcji filmowej. Partnerstwo ma przyspieszyć wdrażanie nowych narzędzi dla twórców, ale na nowo rozpala spór o wpływ AI na branżę kreatywną. Na A24 wylano falę krytyki, co zupełnie mnie nie dziwi. Pozostaje mieć nadzieję, że da to do myślenia zarządowi.
Cyfrowa suwerenność? No wiem… → „W oficjalnych dokumentach przetargowych zamiast neutralnego opisu technicznego pojawił się termin Cyfrowy Bunkier – pojęcie żywcem wyjęte z haseł reklamowych Della” .
Na luzie coś lekkiego dla fanów systemu macOS → Basic Apple Guy opisał historię nazewnictwa wszystkich wersji systemu operacyjnego komputerów Mac i przyznam szczerze, że jak zwykle zrobił to w mistrzowski sposób! Można się cieszyć zajawką na technologię i nie narzucać nikomu toksycznej narracji? Można!
🎧 PODCASTY I KINO
Tomasz Czukiewski [Ciekawe Historie] → „Prawdą jest to, co ma większy zasięg”. Ta długa rozmowa jest dobrym uzupełnieniem dzisiejszej tematyki.
Dlaczego wielkie firmy technologiczne nie mogą zrezygnować z inteligentnych okularów? →
Polskie małżeństwo od 10 lat żyje w autobusie szkolnym → przemierzając nim USA. Anita i Tomek robią kapitalną rzecz – pokazują, że wywrócenie życia do góry nogami może się udać. Jeśli nie znasz jeszcze ich kanału prowadzonego w duchu slow, bardzo polecam! [WIDEO]
Na koniec inspiracja od samego Teda Lasso → [WIDEO]
☕️ ZE ŚWIATA KAWY
Zgodnie z zapowiedzią, w nowym odcinku mojego kawowego podcastu rozmawiam z Rafałem Kaniewskim (Head of Roaster w HAYB). O czym?
O zawodzie baristy w Polsce – bez tabu, bez romantyzowania i z perspektywy „tu i teraz”, czyli końcówki czerwca 2026 roku.
Z podcastu dowiesz się:
Jak wyglądał zawód baristy w Polsce w 2008 roku i co zmieniło go w coś, czym jest dziś?
Dlaczego nadmierne zaangażowanie w czyjś biznes może Wаs wypalić szybciej niż sami się tego spodziewacie — i jak tego uniknąć?
Co tak naprawdę kryje się za modnym słowem „hospitality” i kiedy zamienia się ono w sztuczność, którą goście natychmiast wyczuwają?
🎙 MOJR NAJNOWSZE PODCASTY →
#455 – Stworzył cyfrową, domową apteczkę →
#057 – Kariera baristy bez tabu →
🗞️ POPRZEDNIE WYDANIE
Chcesz być na bieżąco i odebrać e-book? Zasubskrybuj. Bo czemu nie? Do usłyszenia!

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.