Jakbyśmy się nie upierali, nasza ścieżka układa się czasem tak bardzo nie według naszych wyobrażeń. Nagle stoimy zdumieni i oszołomieni tym, że nikt za nas jej nie przejdzie, że nikt za nas tego życia nie przeżyje. Że jest tylko nasze.
I chociaż nie wybieramy sobie czasoprzestrzeni, w której się pojawiamy, to jednak z jakiegoś powodu pojawiamy się tutaj, niepewni, nie wiedząc na jak długo, ale jednak mamy przywilej tu być.
I po latach, któregoś ranka, okazuje się, że wszystko, co przeżyliśmy, każda nasza decyzja, każdy nasz wybór, każdy koniec świata i każde zszywanie serca, wszystko to zaprowadziło nas do miejsca, w którym listopadowy świt może nas obdarować, mimo wszystko, chwilą zachwytu nad światłem i życiem. Jeśli tylko na to pozwolimy.
Nie dlatego, że to, co trudne miało nas czegoś nauczyć, ale dlatego, że zdarzyło nam się mieć otwarte i pojemne serce i czuć radość. A radość jest zawsze rewersem smutku. I na odwrót.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.