dwie albo trzy zimy temu przyszło do mnie moje dziecko, starszy B, mówiąc, że potrzebuje w coś uwierzyć. W coś albo kogoś, powiedział do mnie wtedy. Potrzebuję mieć nadzieję, że nie zawsze tak będzie i - wiesz - że jeszcze wszystko przede mną.
Tamte zimy to był bardzo trudny czas, jego dorastania i naszego wspólnego uczenia się życia na nowo, po stracie najbliższego nam człowieka.
Często zdarza mi się, że myślę o tamtej mojej n a d z i e i. Że tylko ona pozwalała mi kiedyś zasnąć. Że trzymałam się jej mocno i kurczowo, tyle miesięcy, zaciskając pod powiekami wyobrażenie nowego dnia, który przecież musiał nadejść, jasny i czysty, a ja mogłabym coś zrobić, cokolwiek. I robiłam. Wyprawiałam dzieci w świat, mimo wszystko. Pies czekał, żeby go wyprowadzić i wychodziłyśmy razem na długie spacery, mimo wszystko.
Moja nadzieja z tamtego czasu niczego mi nie obiecywała i nie pozostawiała złudzeń, że zdarzy się cud i wszystko będzie tak, jak dawniej.
Ale w uznaniu tego, że pewne rzeczy są poza nami i nic ich nie zmieni, nadzieja jest opowieścią o tym, że ciągle jesteśmy obecni, żywi, że nawet niepewność i poruszanie się po omacku są lepsze, niż strach tak wielki, że nie pozwala się ruszyć. I oddychać.
Nadzieja jest odwagą, która czasem wydaje sią absurdalna, kiedy tkwimy w samym środku końca świata, jest czymś, co przekracza granice umysłu, który lubi proste wyjaśnienia i przewidywalne rozwiązania.
Czasem rozwiązań nie ma i pewne rzeczy pozostają tajemnicą, a jednak życie stwarza się bez końca i trwa, nieprzewidywalne, groźne i zdumiewająco piękne za rogiem, jeśli zaryzykujemy i zdecydujemy się tam spojrzeć.
„Do miejsca, w którym siedzę dzisiaj,
Wieki temu inni przychodzili, by siąść.
Minie tysiąc lat – wciąż będą przybywać.
Kto jest tym, co śpiewa, a kto tym, co słucha?”
/Nguyen Cong Tru/
Nie mogę przestać zachwycać się tym wierszem. Tyle w nim nadziei właśnie. Jak zawsze o tej porze roku, mimo wszystko.
dobrego marca,
xoxo.
aga
ps. czytam Znaczenie i melancholia. Życie w epoce oszołomienia, Christophera Bollasa. Opis i próba analizy dzisiejszych czasów z punktu widzenia i rozumienia psychoanalityka. Bardzo, zdumiewająco aktualne.
ps. 1. czytam również Kowbojskie tango, Maggie Shipstead. Zbiór świetnych opowiadań o ludziach i ich historiach.
ps.2. słucham włoskiego Gabin i ich sunącego przez miasto La Maison. Lekko melancholijne, a może marzycielskie, nie wiem sama, ale zatrzymujące, bardzo smooth.
ps. 3. moje kulinarne odkrycie to oliwa z oliwek z bazylią. Wybacz ignorancję, jeśli to dla Ciebie oczywiste. Po prostu świeży chleb maczany w tym boskim płynie jest wszystkim, czego czasem potrzebujesz. Niezależnie od pory dnia.
do napisania,
a.

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.