zajmuje mnie ostatnio, jak w mediach społecznościowych powstaje nowy wspólny język. dosłowny i niedosłowny.
Te same zwroty, gesty rękami, te same zatrzymania, spojrzenia w obiektyw. Ludzie mówią do kamer w bardzo podobnym rytmie i bardzo podobną twarzą. To jest fascynujące jako zjawisko i niepokojące jednocześnie. Krótki format, algorytm, walka o widoczność, wszystko to nas powoli formuje i na - swój - sposób - formatuje. Tak czuję.
Agnes on the cloud by Aga Krzyżanowska utrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Aby otrzymywać nowe Posty i wspierać moją pracę, proszę rozważyć dołączenie jako bezpłatny lub płatny subskrybent
Im bardziej zanurzam się w odtwarzający się bez końca świat pięknych historii z instagrama, tym bardziej wszystko mi się miesza. Czy moje sny są jeszcze moje czy to cudze historie, które głowa próbuje w nocy poukładać? Czy zdążę być tym wszystkim, kim powinnam być według wielogłosów z zewnątrz?
Ryzyko podglądania cudzych żyć polega na tym, że zaczynają nam zajmować nasze.
Otwarte, czekające na zamieszkanie przestrzenie dziennych i sennych fantazji przestają zapraszać do zanurzania się w nich, z ufnością w ich spełnienie.
Zamiast tego wypełniają się czyimiś i naśladują je, czasem tak wiernie, że w końcu zaczynamy wierzyć, że to nasze. że chcemy właśnie tego i właśnie tacy być. Tam zamieszkać, już wszystko wiemy. O sobie. O życiu też.
A wtedy marzenia przestają być intymną głęboką historią nadziei i odwagi. Nie są już aktem wyobraźni nieskończonych możliwości. Stają się pragnieniem i oczekiwaniem. wyliczeniem, które uwodzi i obiecuje nagrodą po spełnieniu określonych warunków. Atrakcyjnością, statusem, sukcesem, projektem życia.
Tymczasem, mimo wszystko, marzenia nie są mrzonką, a materią, nawet jeśli dopiero śmiałej wyobraźni.
Na przykład o upartości robienia czegoś dlatego, że daje nam to radość, a nie wymierny sukces. O upartości mimo wszystko.
Są delikatną i czułą materią bycia żywym we własnym życiu, nie odziedziczonym. Nie realizowanym poprzez skrypty innych, choćby te były nawet najbardziej uwodzące.
Marzenia wyciągają nas z życia na autopilocie. W snuciu ich i sprowadzaniu na ziemię, w codzienne działanie, jest głęboka uważność. Przypominanie, żeby nie przestawać się dziwić własnej obecności tutaj.
Marzyć oznacza nie dawać się nieuchronności czasu. Nie pytać o sensy, nie studiować bezsensów. Nie podpierać się wiedzą.
Polegać czasem z ufnością na niewiedzy i tam szukać nowych miejsc do zamieszkania.
czego Ci życzę w maju, potem w czerwcu, całe życie.
xoxo,
Aga
ps. czytam - i naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego dopiero teraz: Arundhati Roy, Bóg rzeczy małych. Jakie to jest po prostu piękne pisanie.
ps. 1. czytam również - a jakże - Sztuka życia po włosku, R. D`Agostino Mautner. Idealne na maj, do zatrzymania, po prostu przyjemne.
ps. 2. słucham bez końca Childish Gambino, Feels like Summer.
ps. przesyłam trochę chiaroscuro (uczę się włoskiego wieczorami i wyszukuję sobie słowa, których pewnie nigdy nie użyję zamawiając kawę, jak na przykład to, oznacza światłocień, jest piękne:)
Agnes on the cloud by Aga Krzyżanowska utrzymuje się dzięki wsparciu czytelników. Aby otrzymywać nowe Posty i wspierać moją pracę, proszę rozważyć dołączenie jako bezpłatny lub płatny subskrybent

Comments
Nothing yet. Say the first thing.
Sign in to join the conversation.